niedziela, 29 maja 2011

Podziały klasowe

Społeczeństwo zasadniczo dzieli się na klasę niższą, średnią i wyższą. No wiadomo. Dla klasy niższej przeznaczona jest pomoc społeczna, cały socjal, mieszkania komunalne, fundacje, kasy zapomogowe i wszelka humanitarna i solidarna pomoc, zakupy w dyskontach. Klasa średnia. Wyższe wykształcenie, samochód, dom, wczasy i wycieczki co roku, zakupy cotygodniowe w hipermarkecie, galeriach handlowych, metki z sieciówek. Klasa wyższa. Hmm, tutaj nieco odstajemy od średniej światowej, bo tych z najwyższej półki u nas niewielu, a reszta to taka zachodnia klasa średnia. No, ale nich będzie. Wino za 1000 EUR to nie wydatek a przyjemność i już można sobie pozwolić na filantropię w ramach zaspokajania  swojego ego.

Ale okazuje się, że gdzieś między tymi klasami jest pewna nienazwana grupa sytuowana pomiędzy tymi najbiedniejszymi, a klasą średnią. Mają za dużo by umrzeć, a za mało by żyć. Jeśli nie mają rodziny w turystycznie atrakcyjnych miejscach, to muszą czasami miesiącami oszczędzać na wyjazd, a i tak trudno się cieszyć wyjazdem kiedy każdy grosz musisz obracać w palcach po 3 razy. Przyjemności kulturalne o ile nie mieszkają w wielkim mieście są ograniczone do telewizyjnej papki, albo do oczu czerwonych jak u rozwielitki, bo wartościowe programy są nadawane w porze dogodnej dla wampirów i wilkołaków. Na szczęście takie osoby wiedzą jaką wartość ma wiedza i inwestują w komputer dla dziecka, w programy w dodatkowy angielski, wiedzą, że tylko to pozwoli dziecku wyrwać się z zaklętego koła ich rzekomej nieudolności. Czują się zepchnięci na margines - dla banku są nieatrakcyjni, nie mają oszczędności, zdolność kredytowa - niewielka, dużych kwot nie wezmą, a i praca taka, ze łatwo ich wyrzucić. O pomoc, dopłatę, mieszkanie komunalne nie maja szans się zwrócić, bo są za bogaci. Ale oni z tego powodu bynajmniej nie zazdroszczą tym którzy dostają te zapomogi, mają świadomość, że są rodziny, które potrzebują ich bardziej niż oni. Dlatego nie marnotrawią odzieży - przekazują dalej, dlatego zawsze wspierają fundację swoim 1%, najczęściej jest to konto wybranego, realnego dziecka. Nie marnują jedzenia, nie wyrzucają, oszczędzają energię, każdy grosz, nie przywiązują się do marki, tylko kupują tam gdzie taniej, analizują fora, słuchają uważnie rozmów i czytają krytyczne artykuły - ciężki z nich klient, nie da mu się wcisnąć byle czego, nie kupi, bo tanio i w promocji, nie kupi, bo potrzebuje i już, przepłacając. Taki dziwny konsumencki twór - nie wiadomo jak to marketingowo ugryźć. Jego pragnienia są wielkie, lubi rzeczy jakościowe dobre, ale w adekwatnej do jakości cenie. I potrafi na to oszczędzać.  Nie kieruje się impulsem. Nie masz solidniejszego kredytobiorcy, ale...kto mu da kredyt skoro zarabia grubo poniżej średniej krajowej?

2 komentarze:

  1. Jedyne co może pocieszać to fakt, że pośród wszystkich czterech grup są ludzie szczęśliwi i nieszczęśliwi, zdrowi i chorzy, pełni marzeń i ich pozbawieni, wartościowi i zupełnie pozbawieni uczuć wyższych. Jest to jakaś sprawiedliwość.

    OdpowiedzUsuń
  2. W Polsce podział na klasy jest dość nietypowy, ja wiem, że to żadna pociecha, ale klasa średnia w Polsce praktycznie nie istnieje, bo wykształcenie to owszem ale zarobki już gorzej. Thuria tak można by wymieniać długo podobnie jest z niepełnosprawnymi i wszelką pomocą dla nich, tutaj można by napisać i obronić parę doktoratów. Kuriozalna polityka naszego kraju i to nie, że PO ale wszystkich kolejnych rządów czeka na zmiany, ale kto ma je zrobić??? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń