niedziela, 12 czerwca 2011

Stymulacja...rynny.

Mój pies ma taki zwyczaj, ze swoje grubsze potrzeby załatwi wyłącznie wybrawszy uprzednio odpowiednio wysoką i maksymalnie krzaczastą kępę roślin. Ostatnio na spacerze długo nie mógł się zdecydować co znudziło Młodego potężnie, więc łaził za psem i jak mantrę powtarzał: krzaczek-dupa-drapanie-kupa, krzaczek-dupa-drapanie-kupa....itd. Zapytałam Go co robi. A Młody na to: Stymuluję zwieracze psiora. :)

A to zdjęcie zrobione przez Młodego podczas ulewnego deszczu: nawet rynna nie dała rady i popuściła. :) Ze szczęścia?

Foto: podczarnympsem

2 komentarze:

  1. Rodzaj stymulacji podobał mi się wyjątkowo :))) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurna - w moimi sukami gorzej - jak sami nie pamietamy ze pora na spacer to sie cholery zesraja i tyle

    OdpowiedzUsuń