Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2011

Brak...

Obraz
Bezustanna walka rozumu z uczuciami. Rozum swoje, a uczucia swoje. Rozum racjonalizuje wszystko, porządkuje, układa w kolejności od najważniejszego, stawia w szeregu, pokazuje właściwą perspektywę, pozbawia złudzeń, wylewa kubeł zimnej wody, ujawnia nagą prawdę. A uczucia krzyczą: Nie! Mamy kompletnie w dupie co nam mówisz! Najważniejsze jesteśmy my: poczucie bezpieczeństwa, miłość, możliwość realizowania się, spalania w czymś wyjątkowym, a reszta świata niech się zajmie sobą. Inni maja gorzej? No mają, na ile możesz pomagaj, ale inni też mają lepiej, dlaczego do nich nie równać? Czy pragnienie kochania i bycia kochanym jest czymś złym? Czy smutek i żal z powodu braku tego elementu w życiu jest ujmą na honorze? Czy kochanie siebie ma zastąpić kochanie kogoś? To jakaś bzdura. Można i trzeba być dla siebie dobrym, wystarczająco dobrym, ale nic nie zastąpi uczucia zakochania, poczucia bycia ważnym dla kogoś.
Przychodzi taka pora, kiedy nie żądasz niczego. Ani ust, ani uśmiechu, ani miękk…

Księżyc

Obraz
Księżyc wzeszedł dziś wielki jak twarz prezesa, bijąca po oczach z każdego bilbordu. Obaj patrzą na mnie smętnie: jeden poddany retuszowi fotoszopa, drugi chmur. I nijak nie wzbudzają pozytywnych emocji. 
Pani D. rozsiadła się na dobre. Ma bardzo perfidny sposób dobijania mnie. Dziury nie zrobi a krew wypije. Szczęście, że chemia w moich żyłą krąży sobie jak dym w płucach palacza i pozwala zachować resztki jasności umysłu. Bo to jest tak: wielu spośród moich znajomych ma realne problemy życiowe, problemy, które ani prosto ani łatwo rozwiązać się nie dadzą, a czasami nie dadzą rozwiązać się wcale i sprawiają ból. Prawdziwy ból duszy. Chciałabym im pomóc i pomagam na ile mogę i umiem, choć czasami niewiele mogę i potrafię. Ale przeżywam ich kłopoty, bo mi na nich zależy. 
A ja? W mojej duszy czerń. Ból. I też czuję się do dupy, chociaż moje problemy nie wydają się aż tak ciężkie i nierozwiązywalne. Ba, nawet wiele rzeczy się zdarzyło, które powinny mnie wprawić w zadowolenie, radość, a na…

Prawda jak ziarno wysypana na tory...

Po lekturze pewnego portalu zastanowiły mnie pewne stwierdzenia w nim zawarte.
- Kobieta dostaje domek do zabawy i swoje ciało jak lalkę do ubierania i dbania, a wzorce są jej podrzucane w mediach i reklamach. Ma je upiększyć, zadbać o nie, skupić się na tych rzeczach, bez oglądania się na cokolwiek innego. Ciągłe dbanie o bycie piękną i doskonałą zajmuje jej wystarczająco dużo czasu, tak że nie zostaje miejsca w jej skromnym rozumku na rzeczy doniosłe, ważne a zatem zarezerwowane dla mężczyzn.
- Kobieta jak dziecko nie może mieć zmarszczek, wyprysków, owłosienia, rozszerzonych porów, siwych włosów, zwiotczeń. Jeśli się pojawią należy natychmiast je zlikwidować wszelkimi dostępnymi sposobami, co zajmuje wystarczająco dużo czasu i pieniędzy, tak iż staje się to samo napędzającą machiną. A przecież natura jest silniejsza i wszystko to i tak wyjdzie na wierzch i powróci. A kobieta niech się zamie nieustannym malowaniem, poprawianiem, zabawą kredkami i farbkami jak przedszkolak, poważne rze…