niedziela, 6 listopada 2011

Miejska przyrodnicza rzadkość

Takie przypadki przyrodnicze rzadko się zdarzają, a już nie o tej porze roku i dnia. Siedziało toto w tramwaju, rozparte szeroko, przy pięknej dziewoi, która ze strachu omal nie wpadła w odmęty książki, którą trzymała w dłoniach, jako że w przepaść rzucić się nie mogła. Toto było niepodważalnie płci żeńskiej, sądząc przynajmniej po przyodzieniu. Prawdziwa, ziejąca siarką smoczyca. Naprawdę! Nikt nie śmiał jej spojrzeć w twarz, nikt nie śmiał zwrócić uwagi, że picie piwa w środkach komunikacji o 8 rano, nie jest dozwolone, a bekanie na cały głos publicznie jest nieprzyzwoite. Dziewczę było przestraszone i na najbliższym przystanku wysiadło pospiesznie. Smoczyca tymczasem rozparła się na dwóch siedzeniach, tylne odnóża zarzuciła na przeciwległe siedziska, beknęła sążniście i rozejrzała się zamglonym wzrokiem wyraźnie szukając zaczepki. Puszkę po piwie rzuciła przed siebie, wydała z czeluści gardzieli kolejny dźwięk odpowietrzający przewód pokarmowy i spod półprzymkniętych powiek, z lekka przysypiając lustrowała sąsiednie fotele, gotowa zareagować kipiącą agresją na wszelkie objawy niesubordynacji współpasażerów.

Smoczyce w tramwaju o tej porze dnia to rzadkość. Ta była wyraźnie zadbana, napojona, zionąca siarką, jeszcze świeżą, nieprzetrawioną. 

Nie znam się na zwyczajach smoczyc i zastanawia mnie czy jechała do paśnika w urzędzie pracy po zasiłek, czy też może zasilona energią po jakoweś prowianty dążyła. Ciekawe. Niestety nie dane było mi dokończyć obserwacji, ponieważ moje prywatne sprawy zmusiły mnie do opuszczenia tramwaju, ale spotkanie smoczycy o tej niezwykłej porze i w tak niezwykłym dla tego gatunku miejscu było doświadczeniem niesamowitym. ;)


4 komentarze:

  1. Smoczyce faktycznie są rzadkim zjawiskiem o tak wczesnej porze, pewnie była wściekła, że musiała tak wcześnie wstać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam żoną przemocowca. Sporo lat po rozwodzie kontakt obserwatora ze sceną przemocy wbijał mnie w atak paniki i przyprawiał o kilka dni choroby. To jedna z twarzy współuzależnienia. Dziś, jak mniemam, jestem wolna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń