środa, 25 kwietnia 2012

Widmo krąży nad...Thurią

Pani D. krąży wokoło. Podchodzi znienacka, podszczypuje, nogę podstawia, kuksańca daje, po czym zostawia mnie zaskoczoną i ucieka, chowając się za winklem spogląda łapczywie, czy rozpłaczę się czy nie. Wie, że jeśli się rozkleję, wtedy będę jej. Całkowicie, nieodwracalnie jej.

Więc zaciskam zęby. Więc mrużę oczy. Pocieram powieki. "Znów ten piach." "To tylko wiatr." "No przecież się nie poryczysz publicznie, bo będziesz wyglądać jak panda." "No i co z tego, że powiedział, że jesteś beznadziejna - każdy sądzi według siebie." Klucha zbiera w gardle. Ani to przełknąć ani wypluć. Najchętniej komuś w twarz. Konkretnemu komuś. Wybuchnąć stekiem wyszukanych wyzwisk. Takich, żeby szewc, marynarz i gimnazjalista poczuli się jak w przedszkolu. Ulżyć duszy, ciału. A tymczasem ...


wtorek, 17 kwietnia 2012

Piłka jest kwadratowa, a bramka jest.

Nie interesuję się piłką nożną.  Nie ja jedyna. Ja się tym sportem nie interesuję i chcę by ten sport nie interesował się mną. By nie łaził za mną gdziekolwiek się obrócę: w sklepie, w księgarni, w parku, szkole, telewizji, radiu. Wszędzie. Czuję się zindoktrynowana. Dotąd udawało nam się wzajemnie mijać. Ale teraz...

Nie uważam EURO 2012 za jedyną, niepowtarzalną szansę, szczególnie dla mojego miasta. Szczególnie, że widzę, iż inwestycje poczynione na ten cel zjadają więcej pieniędzy niż w przyszłości wygenerują, chaos jest nie do opanowania, a mieszkańcy w imię "wyższych" celów są spychani na margines rzeczywistości.  

Nie, nie uważam, że to tylko miesiąc. To aż miesiąc. 


poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Wicie gniazda...

Jakoś nie mam przekonania do swoich dekoratorsko-wnętrzarskich zdolności, więc uważnie śledzę trendy i nowości w tej materii. Mieszkanie urządzone przeze mnie byłoby połączeniem celi zakonnej z siedzibą Gargamela (nie mylić z gargamelami: http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=967926&page=22). Ogranicza mnie oczywiście powierzchnia mieszkania i finanse, ale uprawianie swego rodzaju masochizmu podczas oglądania designerskich zdjęć stało się moim hobby. To trochę jak oglądanie książki kucharskiej ze zdjęciami potraw i wyobrażanie sobie, co ja bym gdybym ja itd. No taka masturbacja kulinarna. A tu architektoniczna. :)


Estetyczne wartości dodane cz. 1

Oglądając ostatnio zdjęcia z fantastycznego Fotobloga męża mojej netowej znajomej (szkoda, ze nie było nam dane spotkać się w realu), pomyślałam sobie o fotkach, które pałętają się po moim twardym dysku i czasami jęczą i proszą - wróć do nas, obejrzyj, daj nowe życie. I wracam ponownie upajając się ich pięknem, którego ja nigdy nie odtworzę, ani nie wyczaruję, ale za to mogę się nim cieszyć. Kilka z nich pokażę Wam, by i Wasze oko mogły radować.

Wszystkie fotografie pochodzą z internetu. Nie znam ich autorów, ani też stron z których je onegdaj ściągnęłam, najczęściej były to zbiory z: deviantart i photoforum - jeśli jest inaczej zazwyczaj są wyraźnie opisane.

Piękno urbanistyczne...




I coś z ludzkiego piękna...