Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2012

Widmo krąży nad...Thurią

Pani D. krąży wokoło. Podchodzi znienacka, podszczypuje, nogę podstawia, kuksańca daje, po czym zostawia mnie zaskoczoną i ucieka, chowając się za winklem spogląda łapczywie, czy rozpłaczę się czy nie. Wie, że jeśli się rozkleję, wtedy będę jej. Całkowicie, nieodwracalnie jej.

Więc zaciskam zęby. Więc mrużę oczy. Pocieram powieki. "Znów ten piach." "To tylko wiatr." "No przecież się nie poryczysz publicznie, bo będziesz wyglądać jak panda." "No i co z tego, że powiedział, że jesteś beznadziejna - każdy sądzi według siebie." Klucha zbiera w gardle. Ani to przełknąć ani wypluć. Najchętniej komuś w twarz. Konkretnemu komuś. Wybuchnąć stekiem wyszukanych wyzwisk. Takich, żeby szewc, marynarz i gimnazjalista poczuli się jak w przedszkolu. Ulżyć duszy, ciału. A tymczasem ...