Widmo krąży nad...Thurią

Pani D. krąży wokoło. Podchodzi znienacka, podszczypuje, nogę podstawia, kuksańca daje, po czym zostawia mnie zaskoczoną i ucieka, chowając się za winklem spogląda łapczywie, czy rozpłaczę się czy nie. Wie, że jeśli się rozkleję, wtedy będę jej. Całkowicie, nieodwracalnie jej.

Więc zaciskam zęby. Więc mrużę oczy. Pocieram powieki. "Znów ten piach." "To tylko wiatr." "No przecież się nie poryczysz publicznie, bo będziesz wyglądać jak panda." "No i co z tego, że powiedział, że jesteś beznadziejna - każdy sądzi według siebie." Klucha zbiera w gardle. Ani to przełknąć ani wypluć. Najchętniej komuś w twarz. Konkretnemu komuś. Wybuchnąć stekiem wyszukanych wyzwisk. Takich, żeby szewc, marynarz i gimnazjalista poczuli się jak w przedszkolu. Ulżyć duszy, ciału. A tymczasem ...


Komentarze

  1. Zastanawiam się, dlaczego jesteś tak bardzo zależna od innych ludzi; mogą sterować Twoimi uczuciami wedle woli. Nie chodzi tyle o panią spod kiosku i oglądaczy Twojej "pandy", co o minionego - domyślam się - pana. Sprawiasz wrażenie osoby, która powierzyła trzpień swojego życia w obce ręce i nie chce/nie potrafi go na powrót odnaleźć. Może tej osi nie posiadałaś nigdy? To nie są słowa krytyki. Budujący jest Twój bunt i złość; znamionuje siłę.
    ali_ka@onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepraszam za błędy; piszę w dość specyficznych warunkach :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj Ali_ka. Dziękuję za komentarz.

    Dałaś mi do myślenia, bo nie bardzo rozumiem pewne sformułowania Twojej szybkiej diagnozy. Między innymi, co tak naprawdę jest, czy być powinno, osią (trzpieniem) życia człowieka, mojego życia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Może się mylę, ale sądzę, że powinnaś to być TY sama, a nie osąd/zdanie innych ludzi...

    OdpowiedzUsuń
  5. Panie, uchowaj mnie, przed śmiałością diagnozowania innych, i z sobą mam dość problemów. Dzielę się myślą, być może ulotną, bez żadnej wartości, być może jednak na coś Ci się przyda. I tylko tak traktuj moje słowa.
    Do określenia, co stanowi trzpień życia, wiedzie długa i bolesna droga, droga ku sobie, prowadząca do poznania siebie i dokonywania zgodnych ze sobą wyborów. Inaczej - trzpień życia to hierarchia wyznawanych wartości, niektóre z nich są niezbywalne i na nich opiera się osobowość.

    OdpowiedzUsuń
  6. To znowu ja :)
    ali_ka@onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdybym zwracała uwagę na osąd innych ludzi, nadal tkwiłabym tam skąd wyrwałam się własnymi siłami. Sama. Z pomocą przyjaciół i Boga. Nie pozwoliłam się odrzeć z godności i wiary w siebie, zbyt długo je odbudowywałam , by byle kto zniszczył mnie i to co w sobie budowałam. Niestety zapłaciłam za to pewną cenę. Towarzystwo Pani D. Ale umiem już z nią żyć. Wiem jak jej uciekać, jak się przed nią bronić. Idzie coraz lepiej. Przy chemicznym wsparciu. Walczę z nią i z sobą. Jedna z nas padnie pokonana.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zatem wyłania się Twój pion: godność i wiara w siebie. To naprawdę dużo, żeby zbudować sensowne życie, jeśli nie szczęśliwe to chociaż bez porażającego cierpienia.
    Czy na panią D. jesteś w jakiś sposób skazana? Walka pochłania wiele energii, czasem warto ją przeznaczyć na coś innego.
    Pozdrawiam
    ali_ka@onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę, że dałaś radę, gratulacje! :))
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Skorpion i żaba - jeszcze raz o psychofagach.

40 sposobów na gorsze życie