poniedziałek, 21 maja 2012

Nie poddawaj się...

Wróciły i są. Moje ukochane ptaszyska. Jerzyki. Ten cudowny wizg na niebie. Ten lot, za którym nie można nadążyć wzrokiem. Ukoronowanie wiosny. Nie ma dla mnie nic piękniejszego. Tęsknię do nich jak tylko odlecą i doczekać się nie mogę, gdy tylko zrobi się cieplej na przednówku, a przecież wiem, ze nie pojawią się wcześniej niż owady, ich pokarm powszedni. 

Moje pierwsze podejście do zmniejszenia dawki prochów niestety skończyło się fiaskiem. Szkoda. Czuję się psychicznie, rozumowo, terapeutycznie mocniejsza, ale mózg robi mi takie fiki-miki, ze trudno mi go utrzymać w ryzach. Trudno, może jeszcze nie czas. Może brakuje mi jakiegoś elementu układanki. Pod skóra siedzi jednak strach, że tak będzie zawsze, że już nigdy nie będę żyć normalnie. 

---------

Ostatnio złapałam się na tym, że brakuje mi wielu moich internetowych znajomych. Tzn. nie tak wielu, bo niewielu ich mam. Ale tych, których spotkałam na mojej internetowej drodze, którzy stali się dla mnie ważni, wnieśli do mojego życia swoją mądrość, pasję, ciepło, wiedzę, doświadczenie i wiele, wiele innych rzeczy istotnych dla duszy, dla życia. A którzy z takich czy innych powodów wycofali się z życia internetowego. Nie widziałam ich nigdy w realu, ale ich brak bardzo boli, uwiera. Wiem, że przytłaczają ich własne życiowe problemy, że nie wszystko układa się tak jak powinno i chciałabym im powiedzieć, że myślę o nich, o tym co u nich się dzieje, jak sobie radzą. I nie jest to niezdrowa ciekawość, ale troska, przyjacielska troska, która czasami niewiele może pomóc, ale swoją obecnością chce dodać otuchy. Możecie mi zarzucić, że to ja się nie odzywam, ale na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że należę do osób, które boją się narzucać swoją osobą. No i jako introwertyk, nie należę do tzw. dusz towarzystwa, więc raczej będę blisko Was, zawsze na Wasze życzenie, gotowa na rozmowę, jeśli tylko będziecie chcieli. Nie ma we mnie żadnych ukrytych podtekstów, oczekiwań, zastrzeżeń. Nic nie wymagam i nie oceniam. Po prostu brakuje mi Was, bo staliście się cząstką moje życia i z całą życzliwością pragnę by wszystko u Was układało się najlepiej jak można. 

2 komentarze:

  1. Z radością słucham codziennie rano śpiewu wszystkich ptaków, które chcą dla mnie pośpiewać, ale za boga nie wiem, jak się nazywają :)
    Co do leków i tej pani na D. nie umiem nic powiedzieć, mogę tylko trzymać za Ciebie kciuki, żeby było lepiej.
    Cieszę się, że się uaktywniasz czasem na Google+, bo dzięki temu wiem, że jesteś i czasem się odezwać.
    Mnie chwilowo brak czasu nawet na stałych najlepszych przyjaciół, ale i tych z internetu mi brakuje w podobny sposób, jak to opisałaś.
    Uściskuję :)!
    iw

    OdpowiedzUsuń
  2. Napisz parę słów, jak się czujesz.
    Pozdrawiam jak depresyjna depresyjną :)
    Alika

    OdpowiedzUsuń