środa, 6 czerwca 2012

Mam problema

Spóźniam się, haniebnie, obrzydliwie, wstrętnie, lekceważąco, ohydnie, fatalnie i paskudnie. Sama tego się wstydzę i nienawidzę się za to. I żeby nie było - walczę z tym. Przyjaciele są wyrozumiali, pracodawca mniej, ale sama wobec siebie nie jestem. Gniecie mnie to i uwiera. Nie byłam kiedyś taka. No nie byłam. Popsuło mi się coś. Tylko nie mogę znaleźć odpowiedniego klucza i młotka by to naprawić. Wszelkie patenty, sztuczki, wytrychy, mile widziane - może poza tymi - weź się w garść i zacznij się wcześniej szykować. Hehehe - nie działają. Nie działają jak się zwiechę, pomroczność, zwis, zamula i inne takie. Jak to w towarzystwie Pani D., która wysysa energię. Jestem gotowa pracować nad sobą, ale poproszę o duracellki. Tylko nie w postaci białego proszku wciąganego nosem. Apsik.

6 komentarzy:

  1. Ja mam w sam raz odwrotnie. Wszędzie melduję się 10 minut wcześniej. Obawa, że nie zdążę, tak mnie pogania :)))
    Alika

    OdpowiedzUsuń
  2. Chcesz moje? Oddam w dobre ręce....

    OdpowiedzUsuń
  3. Bateryjki oczywiście ;-)))

    Ja mam podobnie jak Alika: jestem przeważnie przed czasem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale co robisz w tym czasie, zanim się spóźnisz? Golisz nogi, robisz makijaż????

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimie witaj, jeśli nie jesteś zalogowany podpisuj się może - bo nie wiem czyś Alika czy inny gość.

    Bynajmniej...Łapię zwiechę - jak mawia młodzież. Zamyślam się. Wgapiam się w coś. Zaczynam coś czytać, robić, zgoła idiotycznego nie na miejscu i nie o czasie. Nie robię nic konkretnego, tzn, to raczej jest tak, ze odpowiednio wcześnie powinnam się zacząć przygotowywać, ale są momenty, jakbym znajdowała się poza czasem. Jedna rzecz mnie absorbuje, jedna myśl, cokolwiek i wypadam z obiegu, a potem nagle ocknięcie - kontrola czasu i już wiem, że nie zdążę, ale staram się ze wszystkich sił. Mam wrażenie, jakbym musiała za dużo spraw na raz ogarnąć , za dużo bodźców, których nie umiem selekcjonować. I pstryk, wybicie z wyznaczonego toru. Inna sprawa, że mnie owe czynności przygotowawczo-makijażowo-ubraniowe, nudzą, nużą raczej - wiem że są konieczne, ale jakoś tak mało istotne wobec ważniejszych rzeczy. I w związku z tym na wszelkie sposoby skracam, ograniczam i odwlekam. Tylko, że tak też jest źle.

    OdpowiedzUsuń
  6. Skupienie się na pracy wymaga ostatnio i ode mnie olbrzymiej konsekwencji w taką pogodę i przy takim obciążeniu (praca, remont, choroba pieska i kotka, problemy różnego rodzaju).
    Staram się skupiać wyłącznie na rzeczach jak najbardziej realnych, nie czytam nawet nic zbyt odbiegającego od rzeczywistości, bo wiem, że odpuścić sobie nie mogę ani na piętnaście minut :)

    OdpowiedzUsuń