czwartek, 29 listopada 2012

Nie lubie maili-łańcuszków, ale...

Kobiety... takie jesteśmy:))) (Taki liścik łańcuszek dostałam od Przyjaciółki, ale nie z wszystkimi punktami się zgadzam).

Nie czytamy żadnych instrukcji. Wciskam guziki, aż zadziała.
Dziwne, bo w większości to mężczyźni nie czytają instrukcji wychodząc z założenia, że to przecież m u s i być proste i "co-to-ja-nie-dam-rady!?". W kobietach jest więcej pokory i myślenia "na przyszłość". 

Nie potrzebuje alkoholu, żeby narobić sobie obciachu. I bez alkoholu daję radę:-)
Tylko dlaczego zawsze myślą, że jestem narąbana jak Messerschmitt.

Nie jestem rozkapryszona, tylko "emocjonalnie elastyczna"!
Ależ skąd - mam tylko słusznie uzasadnione zastrzeżenia.

Najpiękniejsze słowa świata: "Idę na zakupy" :-)
No nie, współczesne dziewczyny, inwestują, zarabiają, oszczędzają, by móc sobie pozwolić na wolność wyboru: torebki, sukienki, książki, wystawy, serwisu, czy wyprawy na Bali. 

Nie mam żadnych dziwactw! To są "special effects"!
To nie dziwactwa, ani żadne efekty specjalne to INDYWIDUALIZM.

Kobiety powinny wyglądać jak kobiety, a nie wytapetowane kości!
Fakt, chłop nie pies na kości nie poleci.

Przebaczyć i zapomnieć? Ani nie jestem Jezusem, ani nie mam Alzheimera!
Nie będę też stosować grubej kreski, radykalnych odcięć i pozytywnego myślenia.

My kobiety jesteśmy aniołami, a gdy się nam podetnie skrzydła, lecimy dalej - na miotle! Bo w końcu jesteśmy elastyczne!!!
I w każdej z nas siedzi wiedźma - od wszechwiedzącej. 

To nie jest żaden tłuszcz! To "erotyczna powierzchnia użytkowa"!
Użytkowa!? To proste jak nie ma kantów jest milej, przytulniej i seksowniej.

Gdy Bóg stworzył mężczyznę, obiecał, że idealnego faceta będzie można spotkać na każdym rogu.... a potem uczynił ziemię okrągłą.
Ideały są takie nuuudne. Musi być w nim coś co jestem w stanie mu wybaczyć, bo reszta cech to rekompensuje. 
 
Na moim nagrobku niech będzie napis:"Co się głupio gapisz? Też bym wolała leżeć teraz na plaży!"
Amen.

Tak tak...my kobiety jesteśmy bowiem jedyne w swoim rodzaju...Wyjątkowe i niesamowite. I na szczęście inne niż Oni. :)

Thuria

wtorek, 27 listopada 2012

Afirmacja czyli nie będę już ofiarą...

Tak sobie myślę, że wiele kobiet pielęgnuje w sobie syndrom ofiary, bo czują się w nim bezpiecznie skupiając na sobie uwagę i troskę innych. Ale niekoniecznie same ze sobą czują się dobrze. Tymczasem, by poczuć się silną trzeba przestać nadstawiać tyłek do kopania, a przestaną znajdować się Ci, którzy będą mieli ochotę go kopać. Nawet najbardziej pokręcona osoba może się zmienić i zasługuje na to, jeśli tylko sama tego chce. Dla siebie. I warto to zrobić. Więc do boju:



Ja ............. rezygnuję z karania siebie niewłaściwymi związkami.

Rezygnuję tu i teraz z przyciągania do siebie takich ludzi i sytuacji aby siebie ukarać.

Rezygnuję z chęci karania siebie i udowadniania sobie, że zasługuję na karę. 
Rezygnuję z karania siebie poprzez krzywdzenie innych. 
Rezygnuję z karania siebie poprzez manipulację innymi w celu doprowadzenia do sytuacji, która będzie bolesna dla każdego.
Rezygnuję z kreowania sobie związków mających na celu nakopać mi w tyłek i dowalić w serducho. Rezygnuję ze stawiania sobie na drodze takich ludzi, którzy mi w tym pomogą.
Rezygnuję z mszczenia się na sobie za to kim byłam kiedyś i za to jak postępowałam kiedyś. Już wiem, że to co było nie ma już żadnego znaczenia, nie ma również na mnie już żadnego wpływu. 
Jestem bezpieczna, niewinna i wolna w tu i teraz.
Jestem już całkowicie i do końca wolna! 
Wolna od przymusu kreowania sobie karania i mszczenia się. 
Jestem wolna od mszczenia się na sobie i innych, szczególnie płci przeciwnej. 
Jestem wolna od udowadniania sobie, że jestem beee. 

Ja .................... jestem już tu i teraz wolna od mechanizmu manipulacji sobą i swoimi uczuciami. Jestem wolna od manipulowania innymi swoim poczuciem winy. 
Jestem wolna od wzbudzania w sobie poczucia winy, także po to aby mieć argument i powód do manipulacji. 
Jestem wolna od wzbudzania w sobie poczucia ofiary. także po to aby mieć argument i powód do manipulacji uczuciami innych.
Jestem już wolna od wszelkich mechanizmów ofiary. 
Jestem już wolna od manipulowania sobą samą i innymi w celu udowodnienia sobie jaką wielką jestem ofiarą. 
Jestem wolna już od potrzeby wzbudzania w sobie wszelkich intencji dokopania sobie i manipulacji samą sobą.
Nie muszę już robić z siebie ofiary aby być kochaną i szanowaną. 
Nie muszę już robić z siebie ofiary aby zaskarbić sobie swoją i cudzą miłość. 
Nie muszę już manipulować i kręcić rzeczywistością aby udowadniać sobie na nowo, że jestem ofiarą. Nie potrzebuję już więcej czuć się ofiarą. 

Ja ................ nie muszę robić nic aby kochać i szanować siebie. Wystarczy że Jestem.
Już wiem, że jestem dobrą osobą, że jestem dobrym dzieckiem, że jestem dobrą kobietą.
Już wiem, że mogę siebie kochać i szanować zawsze i wszędzie. 
Już wiem, że zasługuję na swoją własną miłość i szacunek. 
Już wiem że kocham i szanuję siebie a karanie siebie nie jest dla mnie przyjazne i właściwe. 
Już wiem że karanie siebie jest niezgodne z okazywaniem miłości sobie i innym. 
Już wiem, że czeka na mnie sama miłość. 
Już wiem, że zasługuję na najwspanialszą Boską Prawdziwą Miłość względem mnie samej. 
Już wiem, że taką właśnie miłością mogę obdarzyć siebie bezpiecznie i niewinne. 
Już wiem że to właściwe i zgodne z Boskim planem.
Już wiem że naprawdę mogę siebie kochać i nikt mi nie zarzuci, że to wbrew Bogu. 
Ja wiem, że Bóg mnie Kocha, a więc i ja sama mogę siebie kochać.
Ja ........... kocham siebie z całego serca.
Jestem wolna w wyrażaniu miłości do siebie. 
Jestem wolna w wyrażaniu miłości do innych. 
Jestem wolna w wyrażaniu i okazywaniu miłości.

Miłość jest bezpieczna. 
Bycie kochaną jest bezpieczne, niewinne i w porządku. 
Przyjmowanie miłości i jej oznak od drugiej osoby jest zdecydowanie w pełni bezpieczne i niewinne. Ja .................. już wiem, że przyjmowanie Miłości jest nie tylko bezpieczne ale i cudownie radosne.
Że przyjmowanie miłości otwiera na jeszcze większą Miłość. I już teraz świadomie decyduję się na trzeźwe i radosne przyjmowanie Miłości od innych osób i od samej siebie.

Ja .................. już teraz doświadczam harmonijnych relacji ze sobą samą i innymi ludźmi. Moje wszystkie związki i relacje oparte są na miłości, szczerości, zaufaniu, radości i wzajemnym wsparciu i zrozumieniu.

Ja ................. wybaczyłam sobie już wszystkie krzywdy które wyrządziłam sama sobie i które wyrządziłam innym poprzez kreację sytuacji, które miały mi dokopać. 
Wybaczyłam sobie już całkowicie i do końca, że prowokowałam i manipulowałam innymi aby mi dokopywali w celu udowodnienia mi moich prawdziwych podświadomych intencji. 
Wybaczyłam sobie już całkowicie i do końca, że sama siebie krzywdziłam i raniłam, że sama sobie stwarzałam sytuacje sprawiające mi ból i zawód. 
Wybaczyłam sobie, że sama sobie stwarzałam poczucie bycia biedną i niekochaną ofiarą. 
Wybaczyłam sama sobie, że chciałam poczuć się kochaną poprzez podświadome manipulacje i kombinowanie.

Jestem z tym bezpieczna, niewinna i w porządku, że tak postępowałam, ponieważ:
Zdaję już sobie sprawę, że to były jedynie moje podświadome intencje, które już teraz są mi nie potrzebne i pozbywam się ich raz na zawsze, na trzeźwo i przytomnie. 
Na trzeźwo i przytomnie rezygnuję z nich całkowicie i do końca.
Całkowicie świadomie oczyszczam się z tych intencji karania siebie i robienia z siebie ofiary. Oczyszczam siebie z intencji manipulowania sobą i innymi w celu ukarania siebie.

Jestem odpowiedzialna w 100% jedynie za swoje życie. 
Tak teraz świadoma tej odpowiedzialności wybieram wolność od manipulacji sobą i innymi, wybieram
wolność od karania siebie i innych. 
Wybieram wolność od bycia ofiarą. 
Wybieram życie pełne miłości, jedności i harmonii. 
Wybieram życie pełne harmonijnych związków i relacji z innymi ludźmi. 
Wybieram życie w wolności wyrażania miłości do siebie samej i do innych. 
Wybieram życie w wolności wyrażania swojej miłości szacunku i akceptacji dla siebie i innych.
Wybieram życie pełne szczęścia i radości. 
Wybieram życie pełne bogactw duchowych i materialnych.

Jestem świadoma podjętych przeze mnie decyzji. 
Jestem gotowa i otwarta na nowe lepsze życie.

Ja ........................ już wiem że zasługuję na nowe lepsze życie. 
Że teraz mogę pozwolić sobie na nową lepsza przyszłość. 
Na nowe lepsze związki z ludźmi. 
Na nowy wspaniały związek z mężczyzną. 
Na nowy lepszy dom. 
Na nową lepszą pracę. 
Na nowe lepsze zarobki. 
Na nowe lepsze życie. 
Już wiem, że ja ....................... jestem całkowicie gotowa i otwarta na nowe pełna prawdziwej miłości wyzwania.

Z Wielkiej Miłości i szacunku do siebie dbam o siebie samą. 
Z wielkiej miłości do siebie kreuję sobie doskonałe zdrowie. 
Z miłości i szacunku do samej siebie kreuje sobie wspaniałe związki i kontakty z ludźmi. 
Z wielkiej miłości i szacunku do samej siebie kreuje sobie wspaniałą pracę i wspaniałe zarobki. 
W wielkiej miłości i szacunku do samej siebie kreuję sobie pełną jedność i harmonię w swoim życiu, na każdym poziomie: fizycznym, duchowym i materialnym.

Dziękuję Ci Boże, że z dnia na dzień moje życie jest coraz piękniejsze, bardziej harmonijne, przyjazne, radosne i pełne miłości do samej siebie i innych. Dziękuję Ci Boże, że Jesteś i że się troszczysz o mnie każdego dnia.

-----------------------------------
....z sieci www.

niedziela, 18 listopada 2012

Domowe melodie




do góry łono wznoszę
o pomstę nie poproszę
on poszedł z tamtą panią
 a ty zostałaś sama

żeby nie było za smutno
wytrę ci łezkę kołdrą
wytańcujemy smutki
żal już będzie krótki

po takim draniu mniej boli
nie tobie pół życia spierdoli
zostaw żeszże jego
dam Ci jutro lepszego

do góry łono wnoszę
o pomstę nie poproszę
on poszedł z tamtą panią 
a ty zostałaś tu sama

lepiej się pomódl do siebie
jak to ci będzie w tym niebie
co sobie sama zgotujesz
z kim zjesz, z kim zżyjesz

może na razie ze sobą
bo Ty sama w sobie ozdobą
najlepszą babką damą poczuj się
dziś z rana
lalala laj


Wściekłe gacie

żródło: Deviantart
Po kolejnym życiowym rozczarowaniu, a właściwie rozczarowaniu drugim człowiekiem, pozostaje mi w sercu jedynie smutne zadowolenie, że oto nauczyłam się jednak czegoś na swoich błędach. Że nie dałam się w nic wmanipulować, ani wpędzić w niezawinione poczucie winy, tylko dlatego, że druga strona miała takie a nie inne wyobrażenie mojej osoby. Nie przystawałam do tych wyobrażeń, ani do schematu postępowania jaki zadowalałby drugą osobę, więc po próbach ustawienia mnie do pionu zagrywkami typu: złość, ignorowanie, wyładowanie wściekłości i wreszcie bierna agresja, widząc, że ani do rzekomego błędu przyznawać się nie zamierzam, a jeszcze tkwię w przeświadczeniu, że jestem oto obrażana i poniżana bez powodu, osoba owa przeszła do jawnej wrogości i wulgaryzmów. Nie ważne, że wzajemne poznawanie się rozpoczęło jakiś miesiąc wcześniej. Zostałam zmuszona do wysłuchania "wnikliwej" diagnozy psychologicznej mojej osobowości z uwzględnieniem wszystkich możliwie najgorszych cech patologicznych i skierowana na leczenie psychiatryczne w oddziale zamkniętym. Oskarżeń o wszelkie niszczycielskie skłonności, demonizowanie osobowości egotycznej i  straszenie sądem ostatecznym pominę jako mniej ciekawe. 

Cóż było robić. Ano podziękowałam za kontakty grzecznie acz stanowczo, a kiedy nękana dalszymi wyrzutami ze stekiem wyzwisk, bo widać drugiej stronie zaangażowanie przejść nie mogło, a mój spokój wkurzał niezmiernie, podziękowałam drugi raz. Tylko teraz stanowczo, lecz już niegrzecznie. Powiedziałabym nawet, że nieco zniżyłam się do poziomu interlokutora. Piszę nico, gdyż całkiem się nie dało, bo mój kręgosłup moralny źle znosi takie wygibasy i usztywniony na takie ekscesy nie pozwala. Na szczęście przysłowiowe Amen, zakończyło znajomość i mam nadzieję, że toksyczny człowieczek będzie sam się pławił we własnym wściekłym sosie. 

Cieszę się, że we współpracy nie zabrnęłam do etapu wzajemnych deklaracji, umów itp. Strasznie potem ciężko to wszystko odkręcić. No...mimo niesmaku i jakiegoś takiego poczucia porażki i pustki, leciutkie zadowolenie, że nie dałam się wkręcić w toksyczną relację. Tylko czasu i zaangażowania żal.




środa, 7 listopada 2012

Wsparcie...

Oboje z Młodym lubimy słodycze. Naszła nas ochota więc...

W sklepie:
Ja: - To Młody dla Ciebie biała czekolada z jagodami, a dla mnie co weźmiemy?
Syn: - Wafle ryżowe.

Czas się odchudzać? Ech, żmija na własnej krwi wyhodowana.... :))))

Nadzieja z Zielonej Wyspy

Dziś zaproszenie na stronę blogerki, którą sobie bardzo cenię: Oli Łojek. Czytuję ją regularnie i choć pewnie Ona mnie nie zna, prawem celebryty blogowego świata ma we mnie fankę. :)

Napisała bardzo ważną notkę. Notkę o przemocy. O tym co spotyka kobiety na Zielonej Wyspie. I choć to smutna notka, jest w niej przesłanie, że można zacząć od nowa, tu i tam. Wyrwać się. Powiedzieć nie. Czasami ktoś musi pomóc przerwać tą pokoleniową sztafetę pokory i bezsilności.

Podduszał tylko czasem i nie za mocno

Dziękuję Olu za ten wpis i inne.


wtorek, 6 listopada 2012

Logos dojący gwiazdę...

Dziś nocną porą, dla wszystkich kobiet, wiersz soczysty, mocny i prawdziwy. Nie udawajmy, że nas to nie kręci, że nie istnieje, że takie jesteśmy grzeczne, rączki na kołdrze i w ten deseń. Anne Sexton wiedziała jak to-to nazwać.

Poetka, jest mi szczególnie bliska, nie tylko przez wspólnotę poetyckiego odczuwania, ale i przez towarzystwo naszej wspólnej koleżanki - Pani D.

Kiedy mężczyzna wchodzi w kobietę

Kiedy mężczyzna
wchodzi w kobietę
jak fala która wgryza się w brzeg
raz za razem
i kobieta otwiera usta w rozkoszy,
a zęby jej lśnią
jak alfabet,
zjawia się Logos dojący gwiazdę,
i mężczyzna
wewnątrz kobiety
zawiązuje węzeł,
by nic ich nigdy
nie rozdzieliło,
a kobieta
wdrapuje się do środka kwiatu
i połyka łodygę,
i zjawia się Logos
i puszcza z uwięzi ich rzeki.
Ten mężczyzna,
ta kobieta,
zgłodniali w dwójnasób,
usiłowali przedrzeć się
przez zasłonę Boga
i na chwilę zdołali,
a jednak Bóg
z właściwą sobie perfidią
rozwiązuje węzeł.
Egotistic by strich9ine
on deviantart

poniedziałek, 5 listopada 2012

Brawo Mela!


Nareszcie piosenka z tekstem, melodią i w fantastycznym wykonaniu. Cała płyta godna polecenia. Choć akurat ta piosenka najbardziej przemówiła do mojego serca.