wtorek, 18 grudnia 2012

Cuda przed świętami

Grudzień to ciężki finansowo miesiąc. Nie tylko dla nas, niestety.

Siedzimy przy stole. Na kolację chleb z żółtym serem (a co! jeszcze nas stać, wypłata była niedawno!) i chwilę przeżuwania pełnego zadumy przerywa głos Młodego:
- Mamo, jaki jest synonim cudu? 
- Nie wiem... - mielę leniwie żuchwą - brak połączenia z mózgiem.
- Gdy komornik przyjdzie na kawę...

Ot, patrzcie, nieopierzone to-to a już zna życie. :)

5 komentarzy:

  1. Thuria, Glowa do rory. Dawno tu nie zagladalem, brakuje mi pogaduch Gryzakowych, ale coz - ZDECHLO, fajnie, ze jednak pozostaja miejsca, w ktorych czasem mozna sie spotkac wirtualnie.
    Zycze Ci pokonania jak najszybszego wszelkich przeciwienstw zyciowych, radosci i usmiechu i spelnienia marzen. Niech 2013 bedzie leprzy od poprzednika.
    Usciski dla Zbycha
    3maj sie !!!!!!
    SIUP !

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdrowia, miłości, spokoju i stabilizacji materialnej pozwalającej cieszyć się życiem:)
    dominik

    OdpowiedzUsuń
  3. Mariniku i Dominiku! Dzięki Wam wielkie. Odwdzięczę się w następnej notce.

    OdpowiedzUsuń
  4. A co, komornik nie może mieć znajomych, czy rodziny, do których wpada na kawę? W końcu też człowiek...

    Zazwyczajny A.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Zazwyczajny A. - jak do rodziny to nie cud. :)

    Już widzę napisy na koszulkach: "Komornik też człowiek". :)))

    OdpowiedzUsuń