środa, 12 grudnia 2012

Miotła o pojemności skokowej ... część 2

Nie mogłam kontynuować nauki jazdy, ponieważ śnieg zasypał świat cały, a jak zastrzegła Koleżanka Wiedźma, na letnim ogumieniu kijowo się jeździ. Jako, że miotła służbowa, kolega z pracy został zobowiązany do zlokalizowania zimowego zapasu, i wymiany niewłaściwego na właściwy. Trochę mógł być z tym problem, bo miotła przechodziła różne pracownicze ręce i nikt tak naprawdę nie wiedział co, gdzie i jak z tym zapasem, ale wymiany należało dokonać i już.

Kolega ociągał się, aż zobowiązanie zostało podkreślone zobligowaniem i pobrawszy zaliczkę poprowadził przez zaspy miotłę do warsztatu, gdzie rzekomo miały być przechowywane opony.

Wrócił szczęśliwy jak troć po tarle. I pyta mnie od progu:
- Wiesz gdzie były nasze zimowe opony?! Wiesz?!
- No nie wiem.
- Na kołach!

Okazało się, że cały czas jeździliśmy na zimówkach.

Podobno mechanik dziwnie popatrzył na kolegę i zapytał głośno, tak by wszyscy słyszeli :
 - A pan to chciałby zimowe na letnie zmienić?

Ubaw w warsztacie był setny.

4 komentarze:

  1. A myślałam, że takie historie w warsztatach samochodowych to tylko kobietom się zdarzają :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Sly Saligia na moim blogu.

    Takie stereotypy o kobietach rozpowszechniają właśnie mężczyźni. Bo który się przyzna do takiej wpadki. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Thurio, zauważyłem że masz w swoim otoczeniu mężczyzn, którzy bez "praktykantów" ani rusz;)
    dominik

    OdpowiedzUsuń
  4. Dominiku, bo oni są od celów wyższych. A praktykant, jest praktyczny w użyciu :)

    OdpowiedzUsuń