Po i przed

       Święta dla mnie to czas błogosławiony i straszny zarazem. Wszystko zależy od tego jak bardzo uwikłana jestem w obowiązki rodzinne i różne zobowiązania. Nie każdy ma szczęście, że jego bliscy akceptują go takim jaki jest. W świecie opanowanym przez różnego rodzaju interakcje i natłok informacji ciężko jest wytłumaczyć innym, że męczą nas kolejne kurtuazyjne wizyty, szczególnie kiedy nie jest to spotkanie w wąskim gronie, a spęd rodzinny, gdzie i owszem jest wesoło, radośnie, ale stanowczo za głośno i chaotycznie. Jestem w stanie oczywiście cieszyć się spotkaniami, brać w nich żywy i aktywny udział, ale męczą mnie one na dłuższą metę, bo ileż razy można odpowiadać na te same pytania, skoro drugiej strony nie interesuje odpowiedź. Ba, potrafi być nawet zaskakująco sfochowana, kiedy nie usłyszy satysfakcjonującej jej odpowiedzi. Bo ja niestety odstaję od schematów. Mocno. 
      Nie uważam za konieczne odpowiadanie na pytania, co słychać u mojego byłego i odsyłam bezpośrednio do niego. Nie narzekam na życie i pracę, a wręcz mówię wprost, że dziękuję Bogu za każdy dzień, za to co mam, bo nie miałam i wiem jak było źle i ciężko. Chwalę dziecko, bo też i kłopoty jakie mam są trudne, lecz do pokonania. Na siebie nie narzekam, ot czasem, ale tylko wobec najwierniejszej przyjaciółki, a reszta przecież i tak zalet nie doceni, a na potknięcia czeka. Nie będę ułatwiać. Nie chwalę się za to nowymi nabytkami, bo takich jak oni oczekują nie mam: ani TV płaskiego jak nastoletnia modelka, ani smartfona z IQ wyższym od noblisty, ani zaklepanej wycieczki do Egiptu, bo nie lubię się smażyć jak frytka, a moje marzenie zwiedzenia wszystkich największych metropolii świata na nikim wrażenia nie zrobi. Fascynacja bronią, socjologią, kryminalistyką, komputerami rozbrzmiewa tylko echem w pustym naczyniu. Bo jaka normalna kobieta lubi takie rzeczy!? 
- Ale co ostatnio upiekłaś?  
- Marchewkę jak spadła na palnik z patelni. 
- Coś ugotowałaś? 
- Się, jak nie mogłam wydusić zdania przez telefon w rozmowie z klientem. 
- Oglądałaś "Perfekcyjną..."?
- O tak, by zobaczyć, ze ktoś ma gorszy syf niż ja ;). 
- A co sądzisz o kuchni proponowanej przez Pascala - mrrr, seksowny jest jego akcent. 
- A widziałaś ostatni odcinek M jak miłość? 
- To Ulica Sezamkowa sponsorowana przez literkę M? 

I tak oto uchodzę w rodzince za dziwadło. :) 

A po świętach marzę tylko o tym by odpocząć, w ciszy i spokoju, przy lampce wina, lub na długim spacerze. Mogłabym i mocno się zmęczyć fizycznie, ale chwilowo stan zdrowia nie pozwala (antybiotyk).

Do Sylwestra wydobrzeję, a wtedy ...klękajcie narody. :D 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Skorpion i żaba - jeszcze raz o psychofagach.

40 sposobów na gorsze życie