piątek, 7 grudnia 2012

Wszechstronna inteligencja...

Nowy pracownik. Mężczyzna. Doświadczony, wykształcony. Samodzielne stanowisko wymagające operatywności i kreatywności. Wiek odpowiedni. Stan cywilny: żonaty, dzieciaty.

W biurze zimno jak w psiarni, bo całą noc piec nie działał. Od rana każdy swoje pomieszczenie chroni przed utrata ciepła jak może, byle kaloryfery na nowo doprowadziły pokoje do użyteczności.

Ów nowy pracownik siedzi nadal w zimnym pomieszczeniu, drzwi zamknięte. Wchodzę do niego kilka razy, ale myślę sobie - dorosły facet, chyba wie co robi, lubi zimno, może ćwiczy przed wyprawą na biegun. Po czym starannie drzwi zamykam, żeby nie schładzał innych.

Po jakimś czasie dowiaduję się, że skarżył się jednemu z praktykantów na nieznośny ziąb i zepsute kaloryfery. Praktykant podszedł do kaloryfera, po czym przekręcił pokrętło termostatu z 0 na MAX.


 - Teraz powinno być lepiej, cieplej. - podsumował praktykant. I było.


--------------------------------------
Cóż, mówią, że ornitolog nie musi latać, a inteligencja niekoniecznie musi objawiać się w umiejętności odkręcania kaloryfera...

5 komentarzy:

  1. Inteligentny inaczej;)

    dominik

    OdpowiedzUsuń
  2. @Dominiku, tak jest, ale jak onże znalazł żonę? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba to "praktykantka", która odkręciła odpowiedni zawór :)
    dominik

    OdpowiedzUsuń
  4. Najprostsze rozwiązania są najwyraźniej najtrudniejsze w zastosowaniu! :))

    OdpowiedzUsuń
  5. p.s. bardzo mi się podoba, że czarny pies jest teraz na białym tle - o wiele wygodniej się czyta! :)

    OdpowiedzUsuń