wtorek, 29 stycznia 2013

Czarne jest piękne

Nareszcie! Po długim milczeniu na blogu Czarnego Ptaka pojawiła się notka. Wrócił do blogosfery mam nadzieję, że mocniejszy i pełen nowych pomysłów, bo nasza polska rzeczywistość raczej w nadmiarze dostarcza powodów do znęcania się nad jej głupotą i absurdami. Serdecznie zapraszam do czytania i komentowania. Polecam! 

Czarny Ptak reaktywacja


poniedziałek, 28 stycznia 2013

[*]

awakening

Loui Jover
Australia
Nigdy nie przyzwyczaję się do tych smutnych wieści. Dziś kolejna. Kruchość życia. Ulotność i przypadkowość. Ile czasu marnujemy na gierki, zaszłości i nienawiść. I jak ciężko przychodzi wyzwolić się z tego. Po co ta złość. Życie codziennie daje Ci szansę i od Ciebie zależy ile tych szans zmarnujesz. Nie chodzi o nic wielkiego. Nie każdy jest stworzony do wielkich rzeczy. Ale o te małe, które zbierane ziarnko do ziarnka większy stos ułożą niż jeden kamień z takim trudem podniesiony. 

sobota, 26 stycznia 2013

Dla Izumi


Dom przepełniony jest zapachem jabłek i cynamonu. Pachnie ciastem. Przyjaźnią. Nie umiem piec. To znaczy coś tam upiekę, ale dziś robiłam za podkuchenną. I jestem z tego dumna. I czuję się dopieszczona. I uśmiecham się. Delikatnie i ciepło. Dziękuję Izumi.


czwartek, 24 stycznia 2013

Wojna

https://www.youtube.com/watch?v=NU9JoFKlaZ0

https://www.youtube.com/watch?v=mRitfbhITLM

https://www.youtube.com/watch?v=vCga17G7ofk

Ilu naszych musi zginać? Jaki to ma sens?

Ochronię Cię...

Muzyka na dziś:

https://www.youtube.com/watch?v=Epgo8ixX6Wo

(http://www.tekstowo.pl/piosenka,massive_attack,protection.html)

To smutne kiedy dziecko pisze, ze ojciec, jego własny ojciec, go obraża, krzyczy na niego, manipuluje jego uczuciami, wpędza w poczucie winy, z powodu krzywd urojonych. Trzymaj się Młody! Jestem z Ciebie dumna. Masz świadomość manipulacji, więc wiem, ze tak łatwo się nie dasz. A ojciec mam nadzieję, że zrozumie, że do szacunku droga nie wiedzie przez strach i przemoc psychiczną. Poza tym, choć go to nie usprawiedliwia,  jego tak wychowano, więc innej drogi nie widzi. Ale innych dróg jest wiele.I oby je dostrzegł, bo wiele dobrego mógłby Ci przekazać, choć marnuje każdy dzień.


niedziela, 20 stycznia 2013

Starość jest cool

Każdy z nas będzie stary. Dla jednego starość zaczyna się po 30. Dla innego po 90. Spotkałam wielu starszych ludzi i jedno ich łączy: pragnienie bycia kochanym i potrzebnym. Nasz świat pędzi do przodu. Jeśli ktoś nie nadąża, jest eliminowany z głównego nurtu. Spychany w boczne, ślepe uliczki. A przecież starość to nie tylko upierdliwość, zrzędliwość, smutek i stetryczenie, to również piękno ciepło, czułość i cierpliwość. To mądrość i doświadczenie. Szczególnie życiowe. Jeśli my będziemy szanować starszych, to i później nas, kiedy będziemy starzy, inni, dziś młodsi od nas uszanują. I nie wierzcie, że będzie Wam wszystko jedno. Z każdą uciekającą chwilą, człowiek coraz bardziej trzyma się życia, nagle dostrzegając jak wiele piękna i możliwości oferuje, których się dotąd nie doświadczyło. I że jeszcze nie czas umierać. 

Spójrzcie na te kobiety: artystkę, której imienia nie znam, Jane Goodall i Irenę Sendlerową. Pomyślcie o waszych babciach, które potrafią zrobić rzeczy, których wy nie chcecie się nauczyć i nie nauczycie swoich dzieci, a które jak się może okazać, są przydatne w najbardziej nieoczekiwanych momentach. I żal wtedy, i smutek: A mogłem/am zapytać, wziąć przepis, poprosić by opowiedziała. Często okazuje się, że umiejętności zrobienia czegoś bez współczesnych udogodnień przepadają bezpowrotnie. Wyłączą prąd i oto pozbawieni dostępu, nawet do źródła wiedzy jakim jest internet, nie umiemy zrobić nic. 

Książki historyczne to nie to samo co anegdoty rodzinne, opowieści z pierwszej ręki, na przykład o tym jak babcia pracowała u bauera na robotach przymusowych, a prababcia jeszcze u hrabiostwa w kuchni jako podkuchenna służyła. Kto opowie, jak to było naprawdę z kombatanctwem wujka Zdzisia, albo pędzeniem bimbru dla ZOMO-wców. I dlaczego ciocia Halinka z wujkiem Stasiem do dziś nie utrzymują kontaktu, choć z dzieci nikt już nie pamięta o co poszło, albo skąd babcia ma tak wielką wiedzę z chemii, a przecież studiów nie ukończyła. 

Nasze czasy są nudne, nudne i przewidywalne. Ale dla naszych wnuków i tak będą ciekawe. Tylko, jeśli my nie pokazaliśmy, że można i trzeba z uwagą słuchać, to i nas nikt nie będzie chciał słyszeć. "Co mi tu babcia będzie marudzić... A co tam babcia wie." - oby nigdy was to nie spotkało.


Jane Goodall

Irena Sendler
A wszystko to w hołdzie naszym babciom, prababciom, praprababciom, w podziękowaniu za ich mądrość, czułość i cierpliwość.







sobota, 19 stycznia 2013

Power

Dziś nastój mój poszybował w stronę ciężkiej muzyki. I tak oto racząc się metalowym brzmieniem trafiłam na to i ... i poczułam się wzruszona. Tak, wzruszona. Oto Szwedzi śpiewają o polskiej historii. I to jak!


A jak komuś mało to dla podniesienia nastroju następna:



Koniec smęcenia i zawodzeń. Dobry power metal i chce się. W każdym razie chce się być dumnym. 


Ucieczka


Myślą o niej
Jest silna
jest pewna siebie

Poziomki zamienia
w krople słońca
albo rozgniata je
cieniutkim obcasem
czerwonego pantofla

Zapala i gasi
słoneczniki

Przebiega przez potok
po zielonej nitce
powoju

Nie wiedzą
że uciekając przed samotnością
ukryłaby się
w fioletowym dzwonku
albo w dziupli
opuszczonej przez sowę

[M. Hillar]

Widzę wyraźnie....

Są dni, kiedy świat dookoła mnie okrywa się czarnym woalem jak wdowa na pogrzebie. Wszystko dochodzi do uszu i oczu stłumione, zniekształcone, a mózg buntując się przed zbyt skomplikowaną pracą odszyfrowywania zewnętrznych wrażeń, odcina się od rzeczywistości i nie dopuszcza do wewnątrz nic i nikogo.

Są też dni krystalicznie przejrzyste i tak doskonale wyostrzone jak niebo w mroźną noc. Widać wtedy każdą gwiazdę, konstelację i mgławicę, jakby były na wyciągnięcie ręki. W takie dni zauważam zdarzenia, szczegóły, które natychmiast wywołują lawinę skojarzeń i wrażeń. 

Widzę wtedy o poranku, kiedy tłum napiera na drzwi podjeżdżającego tramwaju, jak do wolnych siedzeń, w prawie pustym wagonie jako pierwsi, bo i szybsi i silniejsi, przepychają się młodzi mężczyźni. Sadowią się zadowoleni niczym kwoki na jajkach (nomen omen) i pogrążają w porannych gazetach, drzemce, czy kompulsywnym smsowaniu. Żaden z nich nie zauważa, ani jednej kobiety, niezależnie od wieku czy statusu społecznego, ba nawet urody, zawieszonej nad nim w gibboniej pozie, lub usiłującej ustać w ścisku trzymając się nieomal połową palca jakiegokolwiek oparcia. Nie ważne czy jesteś steraną Matką-Polką, młodą studentką o urodzie modelki, czy cudownie dojrzałą kobietą. Nie doczekasz się kurtuazyjnego: "Proszę usiąść". Musiałabyś być chyba staruszką poruszającą się z balkonikiem i wydać z siebie kilka bolesnych westchnień, by młodzian wreszcie Cię zauważył i przestał liczyć na to, że może ktoś inny ustąpi. Ot i mamy równouprawnienie. 

Widzę wtedy jak mężczyźni po rozwodzie, jeśli tylko ze znienawidzonych ramion "złej żony" nie wpadają w inne ciepłe gniazdko, w trakcie rozwodu i po nim wspierają się znów na jedynej kobiecie jaka ich kocha. Na mamusi. I nie ważne, czy mają lat 20 czy 50.  Ciągają  mamusię wszędzie, do adwokata, sądu, sklepu, urzędu. Mamusia za nich mówi, mamusia umawia. Mamusia pilnuje, żeby znowu biednego synka krzywda nie spotkała. Nie ważne czy mamusia ma ochotę przyjmować dorosłego, zdrowego byka pod swój dach. Mamusia musi. A synek z radością i ochoczo owąż "niewymuszoną" przecież pomoc przyjmuje, czując się zwolniony z wszelkiej odpowiedzialności i obowiązku. I chyba nie wydaje się już dziwne, że żona to: "zła kobieta była", kiedy czegokolwiek od męża wymagała. Bo mąż ma tylko być. I za to go trzeba kochać. Jakoś to dziwne, że po rozwodach większość kobiet, zazwyczaj uzależnionych od męża, potrafi samodzielnie stanąć na nogi, zamieszkać osobno, załatwić wiele spraw, a przede wszystkim podjąć decyzje na własne ryzyko i odpowiedzialność. A sporej części panów z wygodnictwa jakoś takie działania nie wychodzą. 

Dla mnie facet nie musi lubić komedii romantycznych, gadek o niczym i analizować miliona odczuć kobiecych. Ale żeby miał kojones! Nie musi znać się na wszystkim, ale mieć honor i poczucie odpowiedzialności. Jeśli jest się dorosłym to trzeba zachowywać się jak dorosły. 


czwartek, 17 stycznia 2013

(... zabić nadzieję...)



Najgorsze, że trzeba nie wierzyć
Gdy deszcze, gdy słońce, gdy Bóg.
Stratował mój sen święty Jerzy,
Jak wrócę do ciebie bez nóg

Najgorsze, że porwie od nowa
Jak wczoraj fatalny nasz krąg.
Gdy dżungla szydercza i płowa,
Jak ciebie powitam bez rąk

Najgorsze, że jesteś, że jesteś,
Że czas wciąż ten sam choć nie nasz.
A oto i życia sylwester
Makijaż z witriolu na twarz.

I kto mnie, kto mnie ograbił?
Nie wróci Gerdo twój Kaj.
Najgorsze, że trzeba się zabić,
Gdy drzewa, gdy morze, gdy maj...

(K.M. Sieniawski)


-------------------------------------------------------------------
Dopisek z dnia 19-01-2013:
Kochani, nie chciałam nikogo straszyć. Proszę nie bijcie tylko wytłumaczcie. :) Delikatna jestem, choć silna. 

Wiersz ten siedział we mnie długo. Kiedyś był pusty, znaczył tylko tyle ile mogłam wyinterpretować z niego. Dziś jego wymowa jest inna. Zawiera w sobie wszystko co chciałabym wykrzyczeć, a nie umiem, co w mojej duszy siedziało nie nazwane, a Sieniawski wyciągnął na światło dzienne, obnażył i postawił pod pręgierzem surowej rzeczywistości.


Tytuł dodałam ode mnie. Nadzieją umiera ostatnia. Każdego dnia zabijam ją, a ona odradza się, może wątlejsza, może cichsza, ale ciągle żywa. Póki ona żyje - żyję ja.

sobota, 12 stycznia 2013

Zastój...

Chwilowo mam zastój w przelewaniu myśli na wirtualne chmury. W zupełności pochłonął mnie huragan spraw związanych ze sprawdzianem szóstoklasistów, wyborem gimnazjum (dlaczego to takie trudne?) i sprawami urzędniczymi. Resztki wolnego czasu, o ile takowy uda mi się wykroić, najczęściej kosztem snu poświęcam czytaniu. Choć strona, dwie. Głód druku jest wielki. A jeszcze przede mną tak prozaiczne rzeczy jak ogarniecie i przyswojenie sobie ostatnich zmian w prawie. Nie zdążyłam pod koniec roku. A tu trzeba być na bieżąco. 

Kilka spraw odłożyłam na półkę. Muszą poczekać.