sobota, 23 lutego 2013

Pożegnanie zimy? Śnieżne ostatki.

Mój Misio Remcio. :)

Jeszcze śnieg, za kilka minut będzie padać deszcz.

Skalmar* - tak twierdzi mój syn. Ja uważam, że to stwór z Wysp Wielkanocnych.
*Skalmar

Prawie czyni różnicę?

Rozmowa z moim dzieckiem:

- No nie domyślasz się mamo? Przecież wiesz...
- Nie, nie wiem, przecież nie jestem Duchem Świętym!
- Ale jesteś matką, to prawie to samo.

:))


piątek, 22 lutego 2013

Miało być, a nie będzie

Miało być pięknie, wyszło jak zwykle.

Szumnie zapowiadany urlop odpłynął w dal żegnany serdecznie. W zeszłym tygodniu, po starciach z szefową i szefem, wytykami służbowymi na temat popełnianych przeze mnie błędów i ich rzekomych skutkach dla "istotnego funkcjonowania firmy", poprosiłam o 3 dni urlopu wypoczynkowego w następnym tygodniu. Zwyczajnie nie dawałam już rady. Nawarstwienie się obowiązków zawodowych plus kilka poważnych spraw rodzinnych zaowocowały zmęczeniem, spadkiem formy i zwyczajnym wypaleniem. Tym bardziej, że z zeszłego roku miałam jeszcze 6 dni zaległego, a poza wakacyjnym obowiązkowym urlopem, pozostałe dni "wybierałam" pojedynczo na ważne sprawy.

Na urlop dostałam wstępnie zgodę. Niestety już w poniedziałek lista zadań do wykonania urosła znacznie, dorzucono na bieżąco następne długoterminowe i oddelegowano do natychmiastowego poczynienia właściwych kroków w celu rozwiązania problemów i załatwienia poszczególnych spraw. No i jak tu skończyć przed urlopową środą? A przełożyć się nic nie da, bo większość działań sprzężona jest z innymi osobami, więc  gwarantowane miałam telefony, maile i sms'y z pracy. Bez sensu. Terminy gonią, szef też, że już, że na teraz, że dlaczego jeszcze nie zrobione.

http://affotd.files.wordpress.com/
Nowi pracownicy dają też do wiwatu. Jakoś jest tak, że trafia się jeden fajny, zaradny, bystry, a do kompletu przykładowo dwóch patrzących na mnie swoimi wielkimi oczyma bezradnego chłopca, co to "potłukę-mamusi-naczynia-może-nie będę-musiał-zmywać" i liczący, że z litości i dla zaoszczędzenia czasu wykonam za nich upierdliwe zadania, których i tak muszą się nauczyć, ale aktualnie są bardzo zajęci i oczywiście stworzeni do wyższych celów niż czynności "materialno-techniczne". Długo też przyjdzie mi powalczyć ze stereotypami, z mylnymi przekonaniami, mitami i oczekiwaniami ponad miarę, jakie męski szczypiorek wniósł do zawodowego świata. Rozumiem ambicje, rozumiem walkę o prestiż, ale póki co różnica jest między nimi a zawodowcami taka jak między papierową chusteczką higieniczną, a jedwabną chustką. Trochę dziwię się młodym ludziom, że tacy niezaradni, żyją jakby się bali, że wykazanie inicjatywy spowoduje lawinę nieszczęścia, albo co gorzej dodatkowych obowiązków. Czekają beznamiętnie na polecenia służbowe, ich myśli nie wybiegają na przód, a zamiast pracować mądrze, pracują dużo, więc ciągle narzekają, że nie mają czasu.

Ciekawostką we współpracy z młodzieżą (dla nich jestem zabytkiem wpisanym na listę UNESCO), rozpoczynającą swój zawodowy staż jest ich:
- zdziwienie kolejkami na poczcie czy w urzędzie;
- nieumiejętność wypełnienia odręcznego najprostszego druku typu dowód nadania, czy przekaz pocztowy;
- określenie "biegła znajomość pakietu biurowego" oznaczająca umiejętność napisania prostego tekstu, bez znajomości zasad formatowania i typografii. [Ot, czy ktoś to czyta? Zasada unikania podwójnych wyróżnień]
- korzystanie z możliwości jakie daje Internet w bardzo ograniczonym zakresie, typu: pierwsze wyniki w popularnej wyszukiwarce, po wpisaniu jednego słowa, bez jakiegokolwiek zaawansowanego wyszukiwania.

Że o przywarach typu zadufanie i przerost formy nad treścią nie wspomnę, bo to tylko znak czasów i zawodu do jakiego się przygotowują. Ale martwi mnie bardziej to, że studia studiami, ale młodzież czasami żyje tak daleko od realnego życia, że wejście w dorosłość będzie ich bolało. Oj, będzie. A dorosłość zaczyna się wtedy, kiedy zaczynasz żyć samodzielnie z dala od mamy i taty, za własne pieniądze i na własną odpowiedzialność. Nie ważne ile masz wtedy lat, 18 czy 35.

Trudno mi się skupić na czymkolwiek. Mam nawet wrażenie, że napisanie najprostszej notki idzie mi nieskładnie, niegramatycznie i z mnóstwem błędów. Jak się wziąć w garść jak tej garści nie ma?

Potrzebuję odpoczynku, zmiany otoczenia, wyciszenia. Zwykłego świętego spokoju. Przytulenia się do kogoś, kieliszka dobrego wina do łagodnej kolacji i niespiesznej rozmowy o ostatnio czytanych książkach: "Ciszej proszę" i "Pułapki myślenia". Kto mi to da?








piątek, 15 lutego 2013

Lepiej późno niż wcale



Zante! Dzięki wielkie. Przegapiłam, ale zwalić mogę tylko na Panią D., która czyni ze mną różne cuda, niekoniecznie dobre i pożądane, a wykluczające chwilowo z życia.

By odkupić swoje grzechy, okazać skruchę, zadośćuczynić wszelkim błędom i wypaczeniom, trzeba napisać o sobie 7 rzeczy i wysłać 7 bloggerom taką samą nagrodę. Nie znajdę aż tylu, więc nagnę zasady i oto:

1. Charty są jak chipsy - jeden to za mało.

2. Nie jestem dziwna, jestem oryginalna. :)

3. Jesteś na zawsze odpowiedzialny za to co oswoiłeś.

4. Odróżniam  kbks od ckm, C4 od TNT, Makarowa od Dragunowa.


A to mój najmojejszy wybór, nie mam tak bogatego życia blogowego, więc tylko kilka blogów polecanych w ciemno:

Dla Mariusza http://mojepstrykanie.blogspot.com/ - za nieustanne dostarczanie moim oczom niebywale pięknej wizualnej strawy.

Dla Mai http://mojedwieglowy.blogspot.com/ - za uświadomienie mnie i innym kobietom, że to co z nimi się dzieje to nie fanaberie i przewrażliwienie, ale prawdziwa walka o życie.

Dla Trójcy Wspaniałej: Mai, Steni i Walkirii http://terapiaprzezpisanie.blogspot.com/ - za to, że wiedzą wszystko o miełości do psychofaga i wiedzą też, że na nim świat się nie kończy.

Dla Czarnego Ptaka: http://exterminator.blog.onet.pl/ - za bezkompromisowość, lekkie pióro i mocne argumenty.

Są i inne blogi wspaniałe, i warte polecenia, i mocno utytułowane też. Ale o nich przy innej zacnej okazji.

Pani D. zabrała wenę. Zołza.











Gniew 7 kroków jak radzić sobie z gniewem - z prasy wzięte.

Nie zmienisz charakteru gniewnej osoby. 
Możesz jednak wypracować sobie metody radzenia sobie z jej złością. Osoby doświadczające przemocy (a przemocą jest także czyjś gniew) zwykle wstydzą się tego i ukrywają problem przed rodziną i przyjaciółmi. Izolują się i skazują na samotność. Być może z tobą też tak jest. Dlatego musisz wiedzieć, że bez wsparcia innych nie dasz sobie rady. Rozejrzyj się wokół, usiądź z kartką i wypisz na niej osoby, na które możesz liczyć.

Życie choleryka nie jest łatwe zarówno dla niego, jak i dla jego otoczenia. Ciągłe napady gniewu, złość, kłótnie - są to rzeczy, które mogą doprowadzić do wielu nieprzyjemnych sytuacji oraz problemów w domu. Jeżeli jesteś choleryczką lub mieszkasz ze złośnikiem, dowiedz się jak postępować i jak rozwiązać taki problem.

Krok pierwszy: Proś o pomoc, nie wstydź się

Spróbuj stworzyć swoją grupę wsparcia – nawet jeśli będzie to tylko jedna osoba. Ważne, by zacząć z kimś rozmawiać. Czasem wystarczy po prostu, że usłyszysz: „Damy radę przez to przejść, będzie dobrze”.

Zwracając się do innych, możesz oczekiwać wsparcia emocjonalnego, mądrej rady czy konkretnej, materialnej pomocy. Dlatego ważne jest utrzymywanie dobrych (opartych na wzajemności) relacji z innymi. A jeśli nie masz do kogo się zwrócić, poszukaj profesjonalnej pomocy.

Krok drugi: Pozbądź się fałszywych przekonań

Problemem ludzi uwikłanych w gniewny związek jest pielęgnowanie mitów dotyczących miłości i gniewu. Najbardziej rozpowszechnione jest przekonanie, że „miłość pokona gniew”. Tymczasem prawda jest taka, że choćbyś nie wiem jak się starała, nie zwalczysz jego gniewu swoim oddaniem. Twoja miłość nie jest na to dość silna! Inny mit głosi, że „gniew mija, a miłość trwa wiecznie”. Błąd! Skłonność do gniewu czasem łagodnieje z wiekiem, ale z pewnością nie jest przelotnym uczuciem. Kolejny stereotyp mówi: „Jeśli on mnie naprawdę kocha, to się zmieni”. Nieprawda! Kiedy zwycięża gniew, miłość nie ma szans. Podobnych mitów jest wiele i niestety, trudno się z nimi walczy, ponieważ nasze poglądy kształtują się bardzo wcześnie.

Dobrze wiedzieć

Jak radzić sobie z własnym gniewem?


Cudzy gniew wywołuje zwykle reakcję zwrotną. Gdy ktoś się na nas złości, sami też reagujemy impulsywnie. Jak można opanować negatywne emocje? Antidotum na gniew jest relaksacja. Żeby naprawdę się zrelaksować, trzeba rozluźnić mięśnie i wyciszyć myśli. Gdy się złościmy, napinamy wszystkie mięśnie. Poziom noradrenaliny we krwi rośnie i człowiek czuje, że musi natychmiast coś zrobić, by rozładować napięcie. Żeby zapanować nad gniewem, trzeba umieć wpływać na te procesy fizjologiczne. Rozluźnione mięśnie wysyłają do mózgu informację, że niebezpieczeństwo minęło, i przestajemy się złościć.

Aby się tego nauczyć, stosuj techniki świadomego oddychania (jego skuteczność potwierdzają badania). W wyciszaniu myśli pomocne są też ćwiczenia medytacyjne, np. joga czy tai-chi. Techniki relaksacyjne należy stosować, zanim gniew wymknie się spod kontroli.

Jak wykorzenić fałszywe przekonania? Mów sobie STOP!, ilekroć przyłapiesz się na powtarzaniu w myśli wymienionych wyżej stereotypów. Świadomie podważaj fałszywe przekonania i zastępuj je innymi, np. w miejsce „gniew mija, a miłość trwa wiecznie” mówisz sobie: „gniew może zniszczyć miłość”. Pamiętaj, że sposób myślenia jest twoim osobistym wyborem i w każdej chwili możesz go zmienić.

Krok trzeci: Wyznacz swoje granice

W związku z gniewnym człowiekiem koncentrujemy się zwykle na jego działaniu i potrzebach, zapominając o sobie. „Dobra” żona stara się dopasować do oczekiwań gniewnego męża, który i tak nigdy nie będzie z niej zadowolony. Zamiast tak robić, spróbuj określić, gdzie leży granica twojej tolerancji. Zadaj sobie pytanie, jak długo chcesz być ofiarą. Wyznaczając granice, stworzysz niewidzialną barierę ochronną.

Ofiary gniewu mają, podobnie jak współuzależnieni, skłonność do zapominania o własnych potrzebach, do nieustannego kontrolowania drugiej osoby i do rezygnacji z siebie. Żeby to zmienić, musisz nauczyć się postępować nieco egoistycznie. Staraj się rozwijać swoje zainteresowania, spotykaj się z ludźmi (spoza kręgu twojego gniewnego partnera). Zacznij każdy dzień od poświęcenia pewnej ilości czasu wyłącznie sobie (możesz iść na basen, posiedzieć z książką przy kawie czy zrobić cokolwiek innego, co sprawi ci przyjemność).

Jeśli to możliwe, dystansuj się od osoby, która wybucha (w takich momentach unikaj przebywania z nią blisko). Szukaj prostych sposobów, które pomogą ci zachować zdrowie i dobre samopoczucie. W żadnym wypadku nie uciekaj w autodestrukcję (picie alkoholu, nadużywanie leków)! I jeszcze jedno – nigdy celowo rozdrażniaj osoby, która jest rozzłoszczona. A kiedy gniew przeradza się w przemoc fizyczną, uciekaj w bezpieczne miejsce i natychmiast wzywaj pomocy.

Krok czwarty: Nie pomagaj mu się złościć
Nie postępuj w sposób, który sprzyja nasilaniu gniewu. Przestań być miła, nie przepraszaj – bo to nie twoja wina, że on się złości. Jeśli stale przepraszasz, dajesz do zrozumienia, że czujesz się odpowiedzialna za jego gniew. Nie milcz, nie udawaj, że nic się nie stało i nie bagatelizuj skutków jego gniewu – niech sam za nie odpowie.

Przestań go słuchać. Podczas wybuchu gniewu następuje eskalacja – rozgniewana osoba mówi szybciej i głośniej. Im dłużej będziesz słuchać, tym większe będzie jej wzburzenie. Najlepszym sposobem jest odejść lub odłożyć słuchawkę, gdy tylko usłyszysz gniewny ton.

Traktuj wściekłego bliskiego ci człowieka jak obcego – nie usprawiedliwiaj go i nie chroń przed konsekwencjami. W sytuacji, gdy jesteśmy źle traktowani, najgorszą taktyką jest przemilczanie tego. Najlepszą – uświadomienie drugiej osobie, że nas krzywdzi.

Krok piąty: Nie odpowiadaj gniewem na gniew
To naturalne, że na gniew chcemy odpowiadać w ten sam sposób. W przypadku osób nerwowych nie jest to jednak dobre. Spokojne, konstruktywne wyrażanie swojego niezadowolenia jest znacznie zdrowsze, bezpieczniejsze i daje lepsze rezultaty.

Co możesz zrobić, gdy wybuch gniewu drugiej osoby wywołuje złość w tobie? Zamiast odpowiadać gniewem, porozmawiaj.

Dobrą metodą na rozładowanie napięcia jest humor. Żartobliwe powiedzonko może nie tylko pomóc tobie, ale także wyciszyć emocje rozmówcy.

Spróbuj też wysiłku fizycznego. Kiedy czujesz, że zaraz wybuchniesz, idź na spacer lub pobiegaj.

Krok szósty: Uodpornij się na stres
Życie z gniewnym człowiekiem jest jak siedzenie na czynnym wulkanie. Dlatego powinnaś zawczasu nauczyć się redukować poziom stresu. Możesz to robić, powtarzając sobie pozytywne, uspokajające stwierdzenia (np. „On nie może panować nad sobą, ale ja tak”).

Ważne jest także wyrobienie w sobie automatycznej reakcji relaksacyjnej. Wystarczy usiąść wygodnie i spokojnie, naturalnie oddychać przez nos, powtarzając w duchu jedno słowo, np. „jeden”, w czasie wydechu. Najważniejsze, żeby trenować ten sposób odprężania się codziennie.

Przećwicz również w wyobraźni radzenie sobie z gniewem drugiej osoby, wyobrażając sobie konkretną sytuację i swoje zachowanie.

Krok siódmy: Uciekaj, gdy nie ma innego wyjścia

Proponowane metody nie zawsze skutkują. Jeśli gniew osoby, z którą jesteś związana, jest patologiczny i zagraża twojemu bezpieczeństwu, lepiej rozważyć możliwość rozstania, nawet jeśli wiąże się to z wieloma problemami.

Autor tekstu: Anna Krasuska
Konsultacje: Anna Perzyńska, psycholog
Źródło: miesięcznik "Zdrowie"

piątek, 8 lutego 2013

Dwie skały

Dwie skały
 
Po sztormach, burzach, nawałnicach, szkwałach
Na dwóch bliźniaczych zamieszkałem skałach.
Trzymam się obu w ciszy i zawiei -
Skały rozpaczy i skały nadziei.

Obie prastare i obie rzeźbione
Siłą żywiołów nieświadomych znaczeń;

Skałą rozpaczy - nadzieje stracone,
Skałą nadziei - przetrwane rozpacze.

Po sztormach, burzach, nawałnicach, szkwałach
Na dwóch bliźniaczych zamieszkałem skałach.
Od świtu do zmierzchu, od zmierzchu do świtu
Na skale grozy i skale zachwytu.

Obie potężne i obie wspaniałe
Wbrew horyzontom posągowe pozy;

Na skale grozy - zachwyty zwietrzałe,
W skale zachwytu - ciemna ruda grozy.

Po sztormach, burzach, nawałnicach, szkwałach
Na dwóch bliźniaczych zamieszkałem skałach.

Czekały na mnie przecież od początku:
Skała szaleństwa i skała rozsądku.
Obie lekarstwem przeciw nudzie ducha,
Obie modlitwy godne i przekleństwa;

W skale szaleństwa - rozsądku grań krucha,
W skale rozsądku - jaskinie szaleństwa.

Po sztormach, burzach, nawałnicach, szkwałach
Na dwóch bliźniaczych zamieszkałem skałach.
Jedna dla drugiej lustrem i wyrzutem,
A przecież z jednej energii wyklute.
Łączy je w głębiach niewidoczny korzeń
Którym na trwałe w sedno bytu wbite;
Tam, gdzie rozsądek - rozpaczą i grozą
Nadzieja - szaleństwem, szaleństwo - zachwytem.

 Jacek Kaczmarski




-------------------------------------------------------




Zmogły mnie stres, choroba i zmagania z rzeczywistością. Będzie mi miło jeśli zostawicie dobre słowo, bym szybko i w całości mogła się wykaraskać z całego tego bagna. A wtedy wena i siły wrócą. Balansuję na cienkiej linie pomiędzy mrokiem i jasnością, z nieodłączną Panią D. w pobliżu. Ale nie dam się jej, nie teraz, nie mogę. Zbyt wiele ode mnie zależy. I to nie w moim życiu. 

Czas przytulić poduszkę, schować się przed światem choć na chwilę. Na te kilka godzin ukryć swoje wnętrze głęboko w czeluściach mroku. I zastanawiać się czy sen przyjdzie dziś do mnie jak obowiązkowy mąż, czy jak kapryśny kochanek.