piątek, 8 lutego 2013

Dwie skały

Dwie skały
 
Po sztormach, burzach, nawałnicach, szkwałach
Na dwóch bliźniaczych zamieszkałem skałach.
Trzymam się obu w ciszy i zawiei -
Skały rozpaczy i skały nadziei.

Obie prastare i obie rzeźbione
Siłą żywiołów nieświadomych znaczeń;

Skałą rozpaczy - nadzieje stracone,
Skałą nadziei - przetrwane rozpacze.

Po sztormach, burzach, nawałnicach, szkwałach
Na dwóch bliźniaczych zamieszkałem skałach.
Od świtu do zmierzchu, od zmierzchu do świtu
Na skale grozy i skale zachwytu.

Obie potężne i obie wspaniałe
Wbrew horyzontom posągowe pozy;

Na skale grozy - zachwyty zwietrzałe,
W skale zachwytu - ciemna ruda grozy.

Po sztormach, burzach, nawałnicach, szkwałach
Na dwóch bliźniaczych zamieszkałem skałach.

Czekały na mnie przecież od początku:
Skała szaleństwa i skała rozsądku.
Obie lekarstwem przeciw nudzie ducha,
Obie modlitwy godne i przekleństwa;

W skale szaleństwa - rozsądku grań krucha,
W skale rozsądku - jaskinie szaleństwa.

Po sztormach, burzach, nawałnicach, szkwałach
Na dwóch bliźniaczych zamieszkałem skałach.
Jedna dla drugiej lustrem i wyrzutem,
A przecież z jednej energii wyklute.
Łączy je w głębiach niewidoczny korzeń
Którym na trwałe w sedno bytu wbite;
Tam, gdzie rozsądek - rozpaczą i grozą
Nadzieja - szaleństwem, szaleństwo - zachwytem.

 Jacek Kaczmarski




-------------------------------------------------------




Zmogły mnie stres, choroba i zmagania z rzeczywistością. Będzie mi miło jeśli zostawicie dobre słowo, bym szybko i w całości mogła się wykaraskać z całego tego bagna. A wtedy wena i siły wrócą. Balansuję na cienkiej linie pomiędzy mrokiem i jasnością, z nieodłączną Panią D. w pobliżu. Ale nie dam się jej, nie teraz, nie mogę. Zbyt wiele ode mnie zależy. I to nie w moim życiu. 

Czas przytulić poduszkę, schować się przed światem choć na chwilę. Na te kilka godzin ukryć swoje wnętrze głęboko w czeluściach mroku. I zastanawiać się czy sen przyjdzie dziś do mnie jak obowiązkowy mąż, czy jak kapryśny kochanek.

7 komentarzy:

  1. Wykaraskaj się i niech ozdrowieńczy sen przegoni wstrętną mendę-panią d.
    Tak ma być i tak będzie :)))
    dominik

    OdpowiedzUsuń
  2. http://sphotos-f.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash3/560481_381084535269005_1902771223_n.jpg

    Tak się to robi ;)
    dominik

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję Dominiku. Ten arbuz, mniam, wspomnienie lata. Dałabym radę nawet największemu.

    Nie wiem, czy Wam się zdarza, ale ja mam takie dni, kiedy dźwięki bolą. Nie tak jak przy bólu głowy, kiedy rozsadzają czaszkę, ale bardziej tak, jak by każdy niepotrzebny odgłos, szmer, stukot, mlaśnięcie, słowo, szmer, niczym szpilka wbijały się w błonę bębenkową uszu. Drobne bolesne ukłucia, drażniące, doprowadzające do szału, kiedy jest ich wiele, świdrujące boleśnie jak nagły ból zęba. Chce się wtedy zakryć uszy dłońmi i uciec jak najdalej w ciszę, spokój, odosobnienie.

    Trudno jest wtedy powiedzieć bliskim, ze denerwuje nas wszystko, nawet głośniejsze oddychanie. Taka nadwrażliwość pogłębia izolację, pustkę w duszy i poczucie samotności.

    Na szczęście w moim przypadku z czasem to mija, a póki co cisza jest błogosławieństwem. Czy wiecie jak trudno we współczesnym świecie o ciszę?

    OdpowiedzUsuń
  4. Serwus Thuria. Klaniam sie poantybiokowo - wciaz zasmarkany z gardlem wyposazonym w jakies dziwne smyrajace piorko, ale jednak - nie odmowilem sobie zabawy w ostatnia sobote karnawalu. Tylko niestety - muzyka, ktora tam zaistniala byla wlasnie z takich - co to wk... wiaja masakrycznie.
    :((((((
    Chociaz tak generalnie - nie miewam dni z wyostrzona wrazliwoscia na dzwieki.
    Ale i cisze lubie - te z kosciolow, te z gor.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam wrażenie, że gdy Pani D. kusi by się wyciszyć i odizolować, to wtedy łatwiej się z nią zatracić.

    O ciszę bardzo łatwo, tylko trzeba wiedzieć gdzie jej szukać. Sama znajdują ją na wieczorny spacerach wśród pól, w kościele, albo na saunie.

    Życzę z całego serca, by Twój obecny stan jak najszybciej przeminął.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za ciepłe słowa. Bardzo pomagają jakoś przetrwać. Jakoś to dobre słowo. Trudny czas nastał. Trochę się porozklejałam, bo coś ostatnio klej słaby i pod wpływem wilgoci się rozłazi. :) Powszechne oczekiwanie, że będzie się zawsze cool, uśmiechniętym, młodym, bezproblemowym, bezbłędnym, perfekcyjnym, nastawionym na sukces jest bardzo męczące. Zakładanie maski. Taki zawód, takie życie. Nie mam chwilowo innego i szans na zmianę. Brak tylko codziennego wsparcia. Kłamią Ci, którzy mówią, że nie potrzebują bliskiego człowieka na codzień.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kłamią :(
    dominik

    OdpowiedzUsuń