Na zakończenie Dnia Mężczyzny

Moje życie tak się potoczyło, że czasami muszę, jak w koktailu, zebrać w sobie wszelakie cechy męskie i kobiece i potrząsnąć by osiągnąć najlepszy i zadowalający na co dzień efekt. Czasami wychodzi z tego koktail Mołotowa, czasami mieszanka wysokooktanowa, bywa, że i mus truskawkowy, ale najczęściej niezjadliwa, bezużyteczna breja w nieokreślonym kolorze. Pewnie, że ani mi w tym życiowym shakerze miło, ani wygodnie, ale cóż robić. Przyszło mi być 2 w 1, pod kieckę spodnie naciągnąć i zapomnieć o dłuugich paznokciach ;) i dłuuugich kąpielach.

Wbrew temu co się powszechnie sądzi, jako kobieta "po przejściach" nie mam urazy do rodu męskiego. Mogę jedynie nie cierpieć konkretnych osobników, ba, nawet są typy, które w ciemno obstawiam, jako nie do strawienia, i nie mam zamiaru na nich zębów tracić. Po to się nabywa doświadczenie, a życie daje nauczki, by nie powtarzać tych samych błędów. [A kto powtarza, ten trąba, nic a nic się nie uczy, a potem dziwi się, że kibluje kolejny rok w tym samym bagienku, w tym samym smrodku, z tyłkiem wystawionym na wiatr i mróz. A pociągnijże w końcu gacie i nie daj się kopać w gołą d... A jak pozwalasz to uśmiech na twarz i nie jęcz.] Poza tymi indywiduami, cała reszta rodu męskiego jest nader interesująca zarówno pod względem utylitarnym, jak i intelektualnym, a ostatnio nawet i estetycznie można oko nacieszyć, bo panowie powoli, acz z oporami, wychodzą z epoki klozetu z dworca centralnego w głębokim PRL-u, do którego czy chciał, czy nie chciał i tak wejść człowiek musiał, niezależnie od tego jak wielkie w nim budził obrzydzenie i skowyt w duszy. No, bo nic innego nie było, ani w lokalach, ani gdzie indziej, a o galeriach handlowych nikt nie marzył. [Co mnie dziś wzięło na te proktologiczne porównania... może to z tego, że podobno faceci w moim wieku są jak kible - albo zajęci, albo zasrani ;)]. Ad rem.
http://www.fashionserved.com/gallery/Henrys-story/440301

Choćbym w sobie całe pokłady cech męskich wykopała, facetem nigdy nie będę i nie zamierzam być. Lubię być kobietą, dostrzegać niejednoznaczność pewnych rzeczy, wiedzieć więcej, choć nie wiadomo skąd, być jak radar dla nastrojów i uczuć, umieć tworzyć przytulną i ciepłą atmosferę przy pomocy koca, kubka kawy i tealight'a. Umieć zrobić wiele rzeczy tak, by miało się wrażenie, że same się robią i wyprzedzać myśli - zanim ktoś zaplanuje, ja mam już załatwione. I lubię mężczyzn. Nie ważne czy ma kaloryfer na brzuchu, czy seksi bojler. Nie ważne czy ma włosy jak rasowy metalowiec, czy testosteronową nagą czaszkę. Nie ważne czy jest hipsterem, nerdem, drwalem, czy kloszardem. Ważne, żeby miał pasję życia, honor, który nie pozwala krzywdzić i pogardę dla filozofii Kalego. Żeby jego ramiona dawały oparcie, a słowa siłę, postawa wiarę, a mądrość zaufanie. Żeby tam gdzie dla przeciętnego faceta kończy się kobiecość, on ją dopiero odkrywał. By dojrzewał z wiekiem. Bo nie ma nic bardziej męskiego i seksownego, niż dojrzały mężczyzna, świadom swoich zalet i wad i chcący jeszcze wiele od siebie dać kobiecie: tej którą kocha. 

Wszystkim Mężczyznom, w dniu ich święta, aby męskość nie kojarzyła się z tępą siłą, ale z mądrą odpowiedzialnością. Bo tacy własnie jesteście. 

Thuria


Komentarze

  1. Podoba mi się ta laurka. Bardzo. I wywołała tęsknotę....bliże nieokreśloną

    OdpowiedzUsuń
  2. "Bo tacy własnie jesteście" - znaczy - JACY? Tęposilni, czy z madra odpowiedzialnością?
    Dziękuję za życzenia. I myślę, że jestem zwykłym facetem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję:)
    Dojrzewam i czekam na czas żniw;)
    dominik

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Skorpion i żaba - jeszcze raz o psychofagach.

40 sposobów na gorsze życie