czwartek, 18 kwietnia 2013

Kobieca furia - prasówka

Ten artykuł swego czasu bardzo mną wstrząsnął i dał dużo do myślenia, jak bardzo stereotypowe jest wychowanie dziewczynek i jak mocno wpływa na późniejsze zachowania i ich postrzeganie oraz interpretację w dorosłym życiu. 

Wiele razy zastanawiałam się jak to jest, że choćbym nie wiem jak postępowała, czy zgodnie z sobą, czy zgodnie z oczekiwaniami społecznymi lub bliskich zawsze będzie źle i nie tak jak powinno. Ileż to razy gubiłam się we wskazówkach z różnych stron, mających mi pomóc, a wprowadzających jeszcze większy chaos w moim życiu. Nigdy nie byłam wystarczająco dobra, ani wystarczająco mądra. Zawsze za dobra, albo zła, głupia albo przemądrzała, itd. Może właśnie dlatego, zgodnie ze słowami Eichelbergera, mam nieodparte wrażenie, że każdy chciałby mnie widzieć na "swój obraz i podobieństwo", a nie taką jaka naprawdę jestem.

Zresztą sami przeczytajcie:


Kobieca furia      
Wojciech Eichelberger

WYSOKIE OBCASY nr 25
(GW nr 146 z dnia 24.06.2000)
[skróty i wyróżnienia moje]

Wiele kobiet, które spotykam zarówno w moim życiu prywatnym, jak i zawodowym, pyta, dlaczego doświadczają nagłych, niekontrolowanych i niezrozumiałych napadów złości. Postanowiłem więc zająć się tym tematem. (...)

Po pierwsze - pamiętajmy, że kobieta, zanim stanie się kobietą, długo jest dziewczynką, a dziewczynka powinna być cicha, grzeczna, miła i słodka. I pamiętać, że złość piękności szkodzi. Powinna mówić cichutko i cieniutko, a najlepiej wcale, bo dziewczynki i ryby głosu nie mają.

Dziewczynka powinna ustępować, oddawać, ulegać, służyć, wyręczać, opiekować się, na nic się nie skarżyć i cieszyć się, że żyje. Powinna być zwiewna i lekka jak mgiełka, poruszac się na paluszkach bezszelestnie jak motylek. Powinna być czyściutka i bielutka. Niczego brudnego nie dotykać, nie pocić się i nie wydzielać żadnego naturalnego zapachu. Oczywiście, nie powinna się niczego brzydzić, a jeśli się brzydzi, to nie powinna tego pokazywać. Od najwcześniejszych lat winna pasjonować się proszkami do prania, wybielaczami, środkami czyszczącymi i bakteriobójczymi, a nade wszystko  dezodorantami. Powinna marzyć o tym, że jak będzie duża, to wystąpi być może w telewizyjnej reklamie jakiegoś superproszku, po którym pranie będzie jeszcze bielsze niż dotąd. 

Dziewczynka powinna jeść jak ptaszek, pić jak ptaszek i wydalać jak ptaszek. A najlepiej wcale. Umiejętność siedzenia godzinami na przepełnionym do granic możliwości pęcherzu  moczowym to podstawowe wyposażenie na dalszą drogę kobiecego życia. Dziewczynka powinna szanować autorytety i wiedzieć, kto tu rządzi. Dlatego nie powinna niczego odmawiać swoim dorosłym opiekunom, krewnym, nauczycielom, korepetytorom, spowiednikom i lekarzom. A także listonoszom, strażakom, policjantom i innym ofiarnym służbom mundurowym, nie mówiąc o urzędnikach administracji państwowej i wszelkich innych szacownych instytucji. 

Każda dziewczynka powinna wiedzieć, że jeśli jest bita albo wykorzystywana przez silniejszych, to jest to wyłącznie jej wina. Krótko mówiąc, zasłużyła sobie. Dziewczynce nie wypada chcieć i nie wypada nie chcieć. A gdy ją ktoś zapyta, czego chce, powinna odpowiedzieć: sama nie wiem.
    
Dziewczynka powinna się bać, wstydzić i brzydzić swego ciała (szczególnie, gdy zaczyna dorastać). Najlepiej się do niego nie przyznawać. Trzymać ręce na kołdrze i wszelkimi dostępnymi środkami walczyć z owłosieniem nóg.

Jednym słowem, dziewczynka może być, a nawet jest, mile widziana pod warunkiem, że jej nie ma.
    
Po drugie - dzięki takiemu ułożeniu dziewczynka, gdy stanie się kobietą, będzie wiedziała, jak poruszać się w świecie. 

A w szczególności zrozumie, że:

gdy ją boli, to tak naprawdę nie boli. 
Gdy jej się chce, to tak naprawdę jej się nie chce, a gdy nie chce, to właśnie chce. 
Gdy płacze, to histeryzuje i jest niewdzięczna. 
Gdy się na coś nie zgadza, to jest wredna i cyniczna. 
Gdy się cieszy, to się wygłupia albo jest pijana. 
Gdy chce ładnie wyglądać, to się mizdrzy, a gdy kimś się zainteresuje, to się puszcza. 
Gdy się wstydzi, to jest głupia, a gdy się nie wstydzi, to jest bezwstydna. 
Gdy się przy czymś upiera, to przesadza, a gdy się nie upiera, to nie wie, czego chce. 
Jak kocha, to jest naiwna, a jak nie kocha, to jest zimna. 
Gdy ma ochotę na seks, to jest suką, a gdy nie ma ochoty na seks, to też jest suką. 
Jeśli chce być kimś - to znaczy, że przewróciło się jej w głowie, a jak nie chce być kimś, to jest głupią kurą. 
Jeśli jest sama, to znaczy, że nikt jej nie chciał, a jeśli jest z kimś, to znaczy, że cwana. 
Wtedy też będzie wiedzieć, że gdy dostaje furii - to jej się tylko tak zdaje. 

W każdym razie może być pewna, że nie ma żadnych prawdziwych powodów do gniewu i powinna udać się po poradę do psychoterapeuty.
----------------------- 

Być może już kiedyś umieściłam ten artykuł na blogu. Nie szkodzi - wraca on do mnie często i w różnych rozmyślaniach. Warto odkrywać go ciągle na nowo.

2 komentarze:

  1. Przyznam, że jakoś nigdy tak na temat nie patrzyłam. Wszystkie ograniczenia, które czuję składałam na karb faktu, że jestem DDA i DDD i tam upatrywałam źródeł. Z artykułu wynika, że nawet, gdybym nie była obciążona domem dysfunkcyjnym i alkoholicznym, a "tylko" tradycyjnie wychowana to przynajmniej połowę swoich obciążeń też bym miała

    OdpowiedzUsuń
  2. Wychodzi, że nie byłam dziewczynką, bo co do pierwszego akapitu wszystko jest odwrotnie... i pamiętam ciągłe "nie chodź jak słonica, znowu się pobrudziłaś, dziewczyna, a taka...."
    A dobrze mi z tym jaka jestem - tylko fakt sprzeczność wewnętrzna we mnie jest, co rodzi złość :)

    OdpowiedzUsuń