czwartek, 4 kwietnia 2013

Sprawdzian z nerwów...

To dziś. Trzymam pion, poziom, kciuki, modlę się, nie denerwuję, denerwuję, gryzę kłykcie, paznokcie, łokcie i co tam się ugryźć da. Oczywiście wiem, że ten sprawdzian jest tylko i aż podsumowaniem 6 lat nauki i nie ma wpływu na dalsze losy dziecka (no chyba, że zawali), ale mimo wszystko zawsze jakiś stres jest i to nie nawet o wynik. A bardziej o zderzenie Latorośli z nową sytuacją. Młody i tak twierdzi, że najbardziej Go dobije czekanie na wyniki. A one dopiero w czerwcu!!! Sadyści.

Trzymaj się Synu.

DarthMother


1 komentarz:

  1. To faktycznie sadyści, nie można by tak wyników podać wcześniej! :)
    Na pewno Twój zdolny syn świetnie sobie poradził!

    OdpowiedzUsuń