niedziela, 14 kwietnia 2013

Wyrafinowane i ekskluzywne...

Byłam dziś z Młodym w Mc'fucku. To skutek prezentu od ojca, jaki Młody dostał, a który to prezent był pakietem kilku etykiet z pewnego napoju, uprawniających do zniżki na fast foodowe "pyszności". Młody określił ten prezent z przekąsem jako darowizna dla bezdomnego i że wolałaby coś mniej ekskluzywnego. 

Aby zdobyć ów kupon zniżkowy trzeba kupić najpierw napój,  a potem na podstawie etykiety można uzyskać rabat 11 zł na następujący zestaw: 2 rozwodnione cole, 2 paczki niedoważonych zapałczanych frytek i 2 buły z ... no coś takiego: 


Jak to się ma zdjęć reklamowych sami wiecie.  

Nie jestem fanką fast foodów, które w w moim przypadku są raczej speed foodem, bo mam krótszy czas reakcji na zjedzenie, niż samego jedzenia. Niestety tym razem uległam namowom Młodego . Inna kwestia, że rodziciel się marudził Młodemu dlaczego z taką-pewną-nieśmialością realizujemy te kupony, bo już zbiera następne! O Matko Bosko Na Rowerze! Za taki zestaw szajsowatego jedzenia trzeba zapłacić 25 zł. Za te pieniądze to ja mam domowy obiad w ilości niepośledniej, a i na wyjście do zacnej knajpki z wyszynkiem by wystarczyło i na najedzenie się slow food'u po uszy. Chromolę taki prezent, pomijając już kwestie wychowawcze i dietetyczne. 

Kiedy zwizualizowałam sobie ilość etykiet jakie wkrótce zasypią mi przedpokój i pobudzonego kofeiną z napoju ex'a, histeryzującego, dlaczego nie wykorzystaliśmy w s z y s t k i c h kuponów, na pomoc mojej wyobraźni przyszedł Młody:

- Wiesz moglibyście w pracy dodawać po kuponie do każdej nowej sprawy. Taka promocja. Tylko w ogłoszeniu trzeba napisać, że ilość kuponów ograniczona. 

:D 

Zacznę te kupony chyba faktycznie rozdawać, ale muszę uważać, bo to nie promocja dla biedaków. Nas też nie stać na wypady do Mc'a co kilka dni, zanim skończy się promocja. A i nie mam zamiaru nabijać kabzy zagranicznym koncernom. Bo okazuje się, że do żarełka dodają kolejne kupony promocyjne!!! I tak oto nakręcają koniunkturę, a ludzie głuuuupi. Ja wysiadam...Przynajmniej wolę swoją głupotę trwonić na bardziej wysublimowane rzeczy, a oponki hodować na wyszukanych smakach slow foodowych pyszności. 

2 komentarze:

  1. Młody ma poczucie humoru prima sort! ;-)))))))))))))
    Przyznam, że byłam przekonana, że tatuś dodawał synkowi także gotówkę na realizację kuponu promocyjnego. Albo chociaż ten napój, jakby nie było w ilości 2,5 litra. Może i niezdrowy, ale bardzo lubiany. A tak to tatuś żłopie, nie bójmy się tego słowa, colę, a dziecku wspaniałomyślnie oddaje etykiety. Staram się być kulturalna oceniając ludzi, których nie znam, a jednak nie lubię, więc tylko podsumuję: niewychowany palant

    OdpowiedzUsuń
  2. Zante, no nie ma tak dobrze. Ale chyba chęci docenimy, co... :)

    OdpowiedzUsuń