czwartek, 23 maja 2013

Syr 6,5-17




   Miła mowa pomnaża przyjaciół, a język uprzejmy pomnaża miłe pozdrowienia. Żyjących z tobą w pokoju może być wielu, ale gdy idzie o doradców, [niech będzie] jeden z tysiąca! 
Jeżeli chcesz mieć przyjaciela, posiądź go po próbie, a niezbyt szybko mu zaufaj! 
Bywa bowiem przyjaciel, ale tylko na czas jemu dogodny, nie pozostanie nim w dzień twego ucisku.
Bywa przyjaciel, który przechodzi do nieprzyjaźni i wyjawia wasz spór na twoją hańbę. 
Bywa przyjaciel, ale tylko jako towarzysz stołu, nie wytrwa on w dniu twego ucisku. W powodzeniu twoim będzie jak [drugi] ty, z domownikami twymi będzie w zażyłości. Jeśli zaś zostaniesz poniżony, stanie przeciw tobie i skryje się przed twym obliczem. 
Od nieprzyjaciół bądź z daleka i miej się na baczności przed twymi przyjaciółmi. Wierny bowiem przyjaciel potężną obroną, kto go znalazł, skarb znalazł. 
Za wiernego przyjaciela nie ma odpłaty ani równej wagi za wielką jego wartość. 
Wierny przyjaciel jest lekarstwem życia; znajdą go bojący się Pana. Kto się boi Pana, dobrze pokieruje swoją przyjaźnią, bo jaki jest on, taki i jego bliźni.


poniedziałek, 20 maja 2013

Nie mów: do widzenia, kiedy myślisz: żegnaj.

Są zdarzenia, traumy, po których zostaje milion pytań. Pytań bez odpowiedzi. Zagadek, kropla po kropli wyjaławiających uczucia i pragnienia. Niedopowiedzenia i przypuszczenia sprawiają, że nie potrafi się zaufać, jednocześnie bardzo pragnąc miłości i bezpieczeństwa. Nie jest łatwo zamknąć za sobą drzwi i odciąć się od minionego, kiedy przeszłość wpływa na teraźniejszość i jednocześnie determinuje przyszłość. Dar przetrwania to czasami nie jest nowe życie. To po prostu kalekie życie. 

Zraniona dusza - ogród, którego urodę pamięta się dokładnie, który tętnił życiem i cieszył oko, rozwijał się. Którego każdy element był wypielęgnowany, wypieszczony i bezcenny. Który zakwitł i rozszalał się obietnicą owoców. Który chciał i mógł dzielić się swoją radością i bogactwem, ale który został zniszczony bez swojej winy i woli. Oto ręce osoby, dla której miał kwitnąć i owocować, podpaliły wszystko. Nie wystarczyło ścięcie kwiatów, nie zadowoliło wyrwanie ich z korzeniami. Trzeba było spalić, wyjałowić glebę do szczętu, by nic już nie wyrosło i nic się nie odrodziło. Dymy rozczarowania i bólu zasnuły niebo na lata całe. Nie docierał do powierzchni ziemi najmniejszy promyk zdolny ogrzać pogorzelisko. Wiatr opuścił to nieprzyjazne miejsce krztusząc się popiołem wzbijanym przy najlżejszym podmuchu. Spalenizna i pustka. Martwa ziemia. Nie wiadomo co z nią zrobić. Rodzić już nie będzie, surowego piękna pustyni też w niej nie ma, tylko poczerniałe resztki pod lada dotknięciem rozpadające się w pył. Bezużyteczny kawałek, niezdolny do niczego, zatruwający resztę i nie dający się nijak oddzielić. 

Najważniejsze pytanie: dlaczego? pozostające lata całe bez odpowiedzi, sprawia, że nie jest łatwo uznać to zdarzenie za kolej rzeczy, przypadek. Dociekanie przyczyn podpalenia: bezowocne, frustrujące, z mnóstwem fałszywych hipotez i domniemań, zabiera wolę walki o przyszłość. Z czasem trzeba pogodzić się z wyrokiem, zaakceptować stan jaki jest. Może nawet podjąć jakieś próby zmuszenia ziemi do odrodzenia się. Pokochania tego skrawka duszy taki jaki jest. 

Ale może się zdarzyć, że któregoś dnia nadejdzie możliwość usłyszenia prawdy. Chce się wiedzieć. Skończyć z tysiącami gdybań i roztrząsaniem możliwości. Zamknąć raz na zawsze furtki nadziei, wiary i miłości do tego skrawka ziemi z resztkami minionej świetności. Tylko czy aby na pewno tego właśnie potrzeba? Odkopywania zaszłości, nicowania ich, by usłyszeć coś czego lepiej wcale nie słyszeć. Podobno prawda jest najlepsza, ale czy jej znajomość złagodzi czy zmieni cokolwiek? Czy misterna układanka podtrzymująca duszę nie rozpadnie się, rujnując i tę delikatną konstrukcję jaką udało się sklecić z resztek? Czy nie lepiej zostawić wszystko tak jak jest, nie dążyć do odpowiedzi, nie dociekać? Pozostaje jednak strach, że zaniechanie też jest zaniedbaniem, za które przyjdzie może kiedyś odcierpieć. 

Nadzieja umiera ostatnia, bo żywi się duszą.

wtorek, 7 maja 2013

Polowanie na duszę...

Małgorzata Hillar: Cisza


Kiedy jestem sama
przychodzi cisza

Kosmatymi łapami
łazi po ścianach

Ociera się o słoneczniki
w dzbanku

Kładzie się przy mnie
szepcze

Jesteś sama
Nie masz pieniędzy
Znowu nie spałaś
całą noc

Idź do diabła
mówię

a ona siada
glinianemu kogutowi na ogonie
i śmieje się

Jest miękka i słodka
jak zapach gazu

Nie zostawiaj mnie z nią
długo sam na sam


------------------

Dziś otrzymałam wiadomość, dla której w mojej duszy od wielu lat żyła nadzieja i nie pozwoliła jej umrzeć. Cieszę się szczęściem innych, łaską wytrwałości i wiary. Mnie pozostaje tylko być z boku. I dziękować Bogu, że nigdy nas nie opuścił.

piątek, 3 maja 2013

Apus Apus

Zawsze czekam na ten moment. Dzień jest łagodnie ciepły, bezwietrzny. Potem lekką szarością nadchodzi wieczór. Powoli zapalają lampiony świateł. Zamiera popołudniowy ruch i w powietrzu unosi się już zapowiedź nocnego chłodu. Ich nadejście jest dla mnie znakiem. Cezurą. Od tego wieczoru będę zasypiać w ich towarzystwie. Jerzyki. Są. 
http://www.biodiv.be/cooperation/chm_coop/euchm-coop/spring/doc942187/



Common Swift (Apus apus) Tornseglare

by http://www.flickr.com/photos/birds_by_stefan/