niedziela, 7 grudnia 2014

Skorpion i żaba - jeszcze raz o psychofagach.

Dzisiaj tekst, który w całości zachowałam z nieistniejącej już strony: www.nowamatkapolka.pl
Wart jest przypomnienia i zapamiętania.

Skorpiony wśród żab
(2009-05-26)

Nie każdy drań jest od razu psychopatą. Jednak psychopata jest szczytową formą osobowości typu „dupek”, który umie świetnie ukrywać to przez większość czasu. Około 4% populacji to tzw. osobowości antyspołeczne. Większość z nich żyje wśród nas i ma się świetnie, nigdy nie wchodząc w konflikt z prawem.

Wyobraź sobie – jeśli potrafisz – że nie posiadasz sumienia. Żadnego poczucia winy, niezależnie od tego, co robisz. Żadnego ograniczającego uczucia troski o dobre samopoczucie osób obcych, przyjaciół czy nawet członków rodziny. Wyobraź sobie: żadnej walki ze wstydem, nigdy w całym życiu, niezależnie od tego, jak egoistycznie, opieszale, krzywdząco czy niemoralnie postępowałeś. Udaj, że nieznane jest ci pojęcie odpowiedzialności, chyba że jako brzemię, które inni zdają się nosić bez sprzeciwu, niczym naiwni głupcy.

Dodaj teraz do tej dziwnej fantazji zdolność zatajania przed innymi faktu, że twój rysopis psychiczny jest kompletnie inny niż ich. Ponieważ na ogół zakłada się, że sumienie jest czymś powszechnym u ludzi, ukrycie faktu, że nie masz sumienia przychodzi niemal bez wysiłku. Lodowata woda w twoich żyłach jest czymś tak dziwacznym, czymś tak wykraczającym poza ich osobiste doświadczenie, że z rzadka tylko mogą domyślać się twojego stanu. Możesz robić absolutnie wszystko, a i tak twoja dziwna przewaga nad większością ludzi, którzy są kontrolowani przez swoje sumienie, najprawdopodobniej pozostanie nieodkryta.

Jak będziesz żył?

Szalone i przerażające – a jednak prawdziwe, dla około 4% populacji…

Wyglądają tak, jak my.

Dla porównania: współczynnik występowania anorektycznych zaburzeń odżywiania wynosi 3,43%, co uważa się niemal za epidemię. Szeroko dyskutowane zaburzenia, klasyfikowane jako schizofrenia, występują zaledwie u około 1% populacji - czyli czterokrotnie rzadziej, niż osobowość antyspołeczna (psychopatia, socjopatia). Jedna na 25-30 osób. Statystycznie biorąc, w każdym przedszkolu, szkole, biurze jest ich kilku. Według raportu Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychiatrów, proporcje szacuje się na 3% wśród mężczyzn i poniżej 1% wśród kobiet .

Osobnicy stanowiący owe 4% drenują nasze związki, nasze konta bankowe, nasze osiągnięcia, nasze poczucie własnej wartości, zagrażają pokojowi na Ziemi. A mimo to, co jest zaskakujące, większość ludzi nic nie wie o tym zaburzeniu. Określenie socjopata czy psychopata głównie przywodzi na myśl obraz sadystycznych, gwałtownych osobników, takich jak seryjny morderca Ted Bundy czy fikcyjna postać doktora Hannibala „Kanibala“ Lectera z książki i filmu Milczenie owiec. Morderców, seryjnych zabójców, sprawców masowych mordów – czyli ludzi, którzy wielokrotnie i zdecydowanie łamali prawo. Zazwyczaj nie jesteśmy świadomi ani nie dostrzegamy ogromnej ilości socjopatów nie używających przemocy, ludzi, którzy nie łamią prawa w ewidentny sposób i przed którymi nasz system prawny zapewnia żadną lub tylko minimalną ochronę.

Zdefiniowane charakterystyczne cechy socjopatów w rzeczywistości kryją znacznie szersze spektrum jednostek, niż większość z nas mogłaby sobie kiedykolwiek wyobrazić. Większość z nas zna lub miała styczność z socjopatycznymi jednostkami nawet o tym nie wiedząc.

Większość z nas nie widzi żadnego podobieństwa pomiędzy dopuszczeniem się etnicznego ludobójstwa a, powiedzmy, niewinnymi kłamstwami na temat współpracowników podsuwanymi szefowi. Dostrzeżenie psychicznego podobieństwa powinno mrozić krew w żyłach. Prostym i głębokim wspólnym ogniwem jest tu brak wewnętrznego mechanizmu, który bije w nas – mówiąc emocjonalnie – za każdym razem, kiedy dokonujemy wyboru, który postrzegamy jako niemoralny, nieetyczny, opieszały, czy egoistyczny. Brak sumienia.

My kryminalnych psychopatów określilibyśmy jako „psychopatów nieudolnych”. Wynika z tego oczywiście, że w społeczeństwie może egzystować wielu nigdy niezdiagnozowanych psychopatów. Badania nad „ambulatoryjnymi“ (nie wymagających hospitalizacji) psychopatami ledwie się rozpoczęły. Bardzo niewiele wiadomo o okołokryminalnej psychopatii. Niektórzy badacze zaczęli jednakże poważnie traktować myśl, że ważne, by zajmować się psychopatią nie jako sztuczną kategorią kliniczną, ale jako ogólną cechą osobowości całego społeczeństwa. Innymi słowy psychopatia jest uznawana za w pewnym sensie inny typ człowieka.

Co decyduje o tym, jak będzie żył psychopata, czy wejdzie w konflikt z prawem? To samo, co w przypadku reszty ludzi. Nie wszyscy ludzie są tacy sami, psychopaci także różnią się od siebie jeżeli chodzi o potrzeby. Nawet ci zupełnie pozbawieni skrupułów mogą się różnić w szczegółach. Niektórzy ludzie – niezależnie od tego, czy mają sumienie, czy też nie – wolą łatwość inercji, podczas kiedy inni pełni są marzeń i dzikich ambicji. Jedni są błyskotliwi i utalentowani, inni są głupi, a większość jest gdzieś pośrodku. Są ludzie gwałtowni i łagodni, jednostki kierowane żądzą krwi i ci, którzy takich zapędów nie mają. Dotyczy to tak samo psychopatów, jak i reszty społeczeństwa.

Tym, co odróżnia wszystkich tych ludzi od reszty nas, jest kompletnie pusta dziura w psychice, w miejscu, gdzie powinny znajdować się najbardziej ze wszystkich rozwinięte funkcje uczłowieczające.

Idealny facet

„Sympatyczny“, „czarujący“, „inteligentny“, „czujny“, „imponujący“, „wzbudzający zaufanie“ i „cieszący się powodzeniem u kobiet“ to cechy ciągle powtarzane w słynnym studium psychopatów Cleckley’a.
Psychopaci zdają się mieć pod dostatkiem te właśnie cechy, które są najbardziej pożądane przez normalnych ludzi. Bezproblemowa pewność siebie psychopaty zdaje się być prawie jak nieosiągalne marzenie i jest generalnie tym, co „normalni“ ludzie starają się zdobyć uczęszczając na treningi asertywności. W wielu wypadkach magnetyczne przyciąganie przez psychopatę przedstawicieli płci przeciwnej wydaje się niemal nadnaturalne.
Przeważnie przy pierwszym spotkaniu typowy psychopata będzie wydawał się wyjątkowo sympatyczny i sprawiał zdecydowanie pozytywne wrażenie. Uważny i przyjacielski, łatwo się z nim prowadzi rozmowy, wydaje się mieć rozległe zainteresowania. Nie ma w nim nic osobliwego czy dziwacznego i pod każdym względem stara się ucieleśniać zrównoważonego i szczęśliwego człowieka. Przede wszystkim jednak, nie wydaje się szczególnie wysilać, jak to by robił ktoś, kto ma coś do ukrycia albo kto chce ci wcisnąć kit. Trudno go wziąć za zawodowego pochlebcę czy kogoś, kto stara się przypodobać w jakimś ukrytym celu. Oznaki pozowania czy nadmiernej grzeczności nie są jego cechą charakterystyczną. Wygląda zupełnie naturalnie.

Bardzo często przedstawia sensowne osądy i przejawy zdrowego rozumowania i po spotkaniu z takim osobnikiem można mieć poczucie, że ta normalna i sympatyczna osoba jest również wysoce uzdolniona. Testy psychometryczne bardzo często ujawniają jego wysoką inteligencją. W stopniu większym niż u przeciętnych ludzi będzie się wydawał wolny od społecznych czy emocjonalnych blokad, drobnych spaczeń, dziwactw i niezręczności tak powszechnych nawet wśród ludzi, którym się powiodło.

Choć psychopata ma swoje sympatie i antypatie oraz pociąg do przyjemności czerpanej z towarzystwa innych ludzi, analizy pokazują, że jest on całkowicie egocentryczny i ocenia innych wyłącznie pod kątem tego, na ile wzmacniają jego zadowolenie czy status. Chociaż nie daje on prawdziwej miłości, jest jak najbardziej w stanie inspirować u innych miłość często posuniętą do fanatyzmu. Często wywołuje frapujące wrażenie, jakoby posiadał najzacniejsze ludzkie zalety. Łatwo zdobywa przyjaciół, jest manipulatorem wykorzystującym swoje werbalne zdolności do wychodzenia z opałów.

Mogą oni być olśniewający, pisać uczone dzieła, naśladować wyrażanie emocji słowami, ale z czasem staje się jasne, że ich słowa nie harmonizują z ich czynami. Są typem człowieka, który może twierdzić, że jest zniszczony przez zgryzotę, a następnie idzie na imprezę, „żeby zapomnieć“. Problem w tym, że oni RZECZYWIŚCIE zapominają.
Będąc, jak komputer, niezwykle wydajnymi maszynami, są w stanie wykonywać bardzo złożone procedury mające na celu zdobycie u innych wsparcia w tym, czego pragną. Tym sposobem wielu psychopatów jest w stanie osiągać w życiu wysoką pozycję. Dopiero z biegiem czasu ich znajomi uświadamiają sobie fakt, że ich wspinanie się po szczeblach sukcesu opiera się na pogwałceniu praw innych ludzi. „Nawet będąc nieczułymi na prawa swoich kolegów, często są w stanie wzbudzać uczucie zaufania“.

Mniej groźnie brzmiący narcyzm zdaje się być po prostu „jedną z twarzy“ psychopaty czy też „łagodniejszym“ obliczem. Można by powiedzieć, że narcyz jest „ogrodową odmianą psychopaty“, który z powodu swojego „społecznego zaprogramowania“ ma mniejszą szansę na wejście w konflikt z prawem. Tym samym narcyzi są bardzo skutecznymi „maszynami zdolnymi do przetrwania“, przeżywają swoje życie wyrządzając niewypowiedziane krzywdy rodzinom, przyjaciołom i współpracownikom.

Dlaczego tak łatwo nas oszukać?

Ludzie przyzwyczajeni są zakładać, że inni ludzie przynajmniej próbują „postępować właściwie“, „być dobrzy“, szlachetni i uczciwi. Bardzo często nie poświęcamy więc czasu na to, by z właściwą starannością określić, czy osoba, która wkroczyła w nasze życie, jest faktycznie „dobrym człowiekiem“. I kiedy rodzi się konflikt, automatycznie przyjmujemy kulturalne założenie, że w każdym konflikcie obie strony mają częściową rację i że możemy formułować opinie na temat tego, która strona ma więcej racji lub bardziej się myli. Kiedy powstaje jakaś dyskusja, automatycznie uważamy, że prawda leży gdzieś pośrodku pomiędzy dwiema skrajnościami.
Załóżmy, że w dyskusji jedna strona jest niewinna, uczciwa i mówi prawdę. Jest oczywiste, że kłamanie nie wyjdzie na dobre osobie niewinnej. Jeśli jest niewinna, jedyne kłamstwo, jakie może powiedzieć, to fałszywie przyznać „Zrobiłem to“. Natomiast dla kłamcy kłamstwo jest samym dobrem. Może on powiedzieć: „Nie zrobiłem tego“ i oskarżyć kogoś innego o ten czyn, podczas kiedy osoba niewinna mówi cały czas „nie zrobiłem tego“ i rzeczywiście mówi prawdę. Prawda przekręcona przez dobrego kłamcę może zawsze przedstawić niewinnego w złym świetle, szczególnie, jeśli osoba niewinna jest szczera i przyznaje się do błędów.

Podstawowe założenie, że prawda leży pośrodku pomiędzy zeznaniami dwu stron, zawsze daje przewagę stronie kłamiącej, a odsuwa ją od strony mówiącej prawdę. W większości wypadków przewaga ta w połączeniu z faktem, że również prawda zostanie przekręcona w taki sposób, by wyrządzić krzywdę niewinnej osobie, zawsze pozostanie po stronie kłamców - psychopatów. Nawet prosty akt zeznawania pod przysięgą jest bezużyteczny. Jeżeli ktoś jest kłamcą, przysięga nic dlań nie znaczy. A jednak przysięga mocno działa na poważnego, prawdomównego świadka. I znowu przewaga leży po stronie kłamcy.

Psychopaci mają zdecydowaną przewagę nad istotami ludzkimi wyposażonymi w sumienie i uczucia, ponieważ psychopata sumienia ani uczuć nie posiada. My możemy odczuwać strach, sympatię, empatię, smutek itd., ponieważ potrafimy sobie abstrakcyjnie WYOBRAZIĆ przyszłość opartą na naszych własnych doświadczeniach z przeszłości czy chociażby po prostu na „pojęciu doświadczeń“ w miriadach ich odmian. Potrafimy „przewidzieć“, jak inni zareagują, ponieważ jesteśmy w stanie „zobaczyć siebie“ w ich skórze, nawet jeśli są oni „gdzieś tam, daleko“, a sytuacja jest w jakiś sposób inna, chociaż ma podobną dynamikę.
Psychopata zdaje się nie posiadać tej umiejętności.
Och, oni naprawdę potrafią udawać uczucia, ale jedyne prawdziwe uczucie, jakie zdają się mieć – to, co nimi kieruje i powoduje, że odgrywają na pokaz rozmaite przedstawienia – to rodzaj „drapieżnego głodu“ tego, czego chcą. To znaczy „czują” oni potrzebę czegoś podobnego do miłości, a niewychodzenie naprzeciw tej ich potrzebie jest opisywane przez nich jako "bycie niekochanym". Co więcej, ta perspektywa z pozycji potrzeby/chęci zakłada, że liczy się tylko „głód“ psychopaty, a wszystko co jest „gdzieś tam“, na zewnątrz psychopaty, nie jest realne, z wyjątkiem tego, co może być wchłonięte przez psychopatę jako rodzaj „strawy“. Czy da się to jakoś wykorzystać albo czy może to coś dać – to chyba jedyna kwestia, która interesuje psychopatę. Wszystko inne, wszystkie działania – są podporządkowane temu popędowi.

W skrócie, psychopata – i w nieco mniejszym stopniu narcyz – jest drapieżnikiem. Drapieżnikiem w „masce zdrowego rozsądku” i „masce zdrowia psychicznego”. Tak jak drapieżnik będzie obierać wszelkiego rodzaju podstępne działania, aby podejść swoją ofiarę, odciąć ją od stada, zbliżyć się i złamać jej opór, tak i psychopata konstruuje staranny kamuflaż złożony ze słów i pozorów, kłamstw i manipulacji – aby „zasymilować“ swoją ofiarę.

Psychopatą się nie zostaje. Psychopatą się jest.


Socjopaci/psychopaci istnieli zawsze, a osobowość antyspołeczna występowała pod różnymi postaciami, w różnym natężeniu i pod różnymi nazwami. Badano ich z wykorzystaniem rozmaitych technik i przez lata za ich przypadłości przypisywano odpowiedzialność różnym czynnikom. Jedno się tylko nie zmieniało: wszyscy socjopaci mają trzy wspólne cechy. Wszyscy są bardzo egocentrycznymi jednostkami, pozbawionymi empatii i nie są zdolni do wyrzutów sumienia ani poczucia winy. [The Sociopath Rebecca Horton, kwiecień 1999]

Przyczyny tego socjopatycznego zaburzenia zostały w wyniku badań zawężone do kilku czynników. Jedną z głównych przyczyn zachowań socjopatycznych są prawdopodobnie nieprawidłowości neurologiczne, głównie w obrębie płata czołowego mózgu. Obszar ten jest również powiązany z warunkowaniem strachu. Niewłaściwa budowa czy aktywność chemiczna w tym obszarze mózgu może być spowodowana nienormalnym rozrostem (być może uwarunkowanym genetycznie), chorobą mózgu, albo urazem. Teoria ta poparta była wieloma badaniami z wykorzystaniem pozytronowej tomografii emisyjnej (PET), która wyraźnie pokazuje metaboliczną aktywność neuronów w mózgu (Sabbatini, 1998).

Długo uważano, że ciała migdałowate, dwa małe obszary zagrzebane blisko podstawy mózgu, są odpowiedzialne za agresję, seksualność i gotowość podejmowania ryzyka. Ostatnio okazało się, że wpływają one także na to, jak ludzie interpretują emocje innych. Delikatne uszkodzenie ciał migdałowatych może tłumaczyć wiele cech psychopatów – włącznie z trudnością emocjonalnego przebicia się do nich. Być może oni po prostu nie „widzą” cudzych emocji.

Stan umysłu psychopaty mogą imitować pewne zaburzenia organiczne (mózg) i brak równowagi hormonalnej.

Brzemienna w skutki hipoteza Cleckley’a mówi, że psychopata rzeczywiście cierpi na całkiem realną chorobę psychiczną – głęboki i nieuleczalny deficyt uczuć. Jeśli w ogóle cokolwiek on czuje, są to emocje jedynie najbardziej powierzchowne. Robi dziwaczne i autodestrukcyjne rzeczy, ponieważ konsekwencje, które zwykłego człowieka napełniłyby wstydem, odrazą do siebie i zażenowaniem, kompletnie nie dotykają psychopaty. Co dla innych byłoby katastrofą, dla niego jest po prostu przejściową niedogodnością.

Psychopatów nie można pojmować w kategoriach antyspołecznego wychowania czy rozwoju. Są to po prostu moralnie upośledzone jednostki, będące „potworami” w naszym społeczeństwie. Są niepohamowanymi i nieuleczalnymi drapieżnikami, których przemoc (psychiczna lub fizyczna) jest zaplanowana, celowa i pozbawiona emocji. Używanie przemocy trwa, aż osiągnie poziom szczytowy w wieku około 50 lat, po czym zaczyna zanikać.

Ich bezuczuciowość odzwierciedla oderwany, pozbawiony strachu stan i prawdopodobnie stan dysocjacji, ujawniając niski poziom autonomicznego systemu nerwowego oraz brak lęku. Nieustraszoność jest prawdopodobnie archetypową (rdzenną) cechą. Mają oni skłonność do imponowania, wywyższania się i nienasyconego apetytu, a także do sadyzmu. Można myśleć o nich jak o wyścigowych samochodach z nie działającym hamulcem.

Co oni z tego mają?


Co tak naprawdę psychopata otrzymuje od swoich ofiar? Łatwo zorientować się, do czego zmierzają, kiedy kłamią i manipulują celem zdobycia pieniędzy, dóbr materialnych czy władzy. Ale w wielu wypadkach, gdy rzecz idzie o, na przykład, relacje uczuciowe czy fałszywą przyjaźń, nie tak łatwo stwierdzić, do czego psychopata zmierza. Nie wdając się zbytnio w duchowe spekulacje, możemy tylko powiedzieć, że prawdopodobnie psychopatę CIESZY zadawanie innym cierpień. Tak jak normalnych ludzi cieszy, kiedy widzą kogoś, kto jest szczęśliwy, albo kiedy mogą spowodować, że ktoś się uśmiechnie, tak psychopatę cieszą rzeczy wprost przeciwne.
Jedno, co z pewnością wiemy, to że wielu ludzi, którzy mają do czynienia z psychopatami i narcyzami donosi o uczuciach „wydrenowania“, zażenowania i powtarzającego się podupadania na zdrowiu. Czy to znaczy, że część tej dynamiki, część wyjaśnienia, dlaczego psychopaci gonią za „związkami miłosnymi” i „przyjaźnią", które nie mogą przynieść wyraźnego materialnego zysku, opiera się na tym, że tak naprawdę jest to konsumpcja energii?

Nie znamy odpowiedzi na to pytanie. Obserwujemy, teoretyzujemy, spekulujemy i stawiamy hipotezy. Ostatecznie jednak tylko poszczególne ofiary mogą określić, co straciły na tej dynamice – a często jest to o wiele więcej niż dobra materialne. W pewnym sensie zdaje się, że psychopaci są „pożeraczami dusz“ albo „psychofagami“.


Kłamca, kłamca!

Psychopata jest manipulatorem, który dokładnie wie, co nas rusza, i wie, jak nami manipulować i jak wpływać na nasze uczucia. Często wykorzystuje mimetyzm do przekonania innych, że jest normalną, ludzką istotą. Robi to, by stworzyć pozory empatii ze swoją ofiarą. Psychopata przez snucie smutnych opowieści lub zapewniając o głębokich, poruszających doświadczeniach, będzie próbował sprawić, żebyś uwierzył, iż ma on normalne emocje; prawda jest taka, że większość psychopatów żyje jak w inkubatorze – poruszeni przez niewielu i pozbawieni prawdziwego współczucia dla innych; będą jednak kłamali, żeby przekonać cię, iż mają prawdziwe uczucia.

Kłamanie, oszukiwanie i manipulacja to wrodzone zdolności psychopatów. Przyłapani na kłamstwie tworzą nowe kłamstwa, nie dbając, czy zostaną na tym nakryci. Postawieni w obliczu prawdy, rzadko są zmieszani czy zakłopotani – po prostu zmieniają swoją historyjkę albo przystępują do przekręcania faktów, tak aby okazały się zgodne z kłamstwem. W efekcie mamy serię sprzecznych stwierdzeń i kompletnie ogłupiałego słuchacza.
Będą zaprzeczać rzeczywistości, dopóki ich ofiary nie załamią się nerwowo. Często psychopaci będą zrzucać winę na ofiarę i twierdzić, że ofiara cierpi na „urojenia” i jest niezrównoważona psychicznie.
Zachowanie psychopatów często służy wprawieniu w zakłopotanie i poskromieniu ofiar, albo wpłynięciu na każdego, kto mógłby słuchać ich wersji opowieści. Manipulacja jest kluczem w ich podbojach, a kłamstwo jest jednym ze sposobów, w jaki to osiągają.

Psychopatę często rozprasza jego wysokie mniemanie o sobie, co czasem prowadzi do tego, że niechcący powie coś, co go zdemaskuje. Często zapominają oni swoje kłamstwa i opowiadają sprzeczne historie, co słuchacza wprawia w zdumienie i zastanawia się on, czy przypadkiem ów psychopata nie jest szalony. W tym jednak przypadku psychopata nie jest naprawdę szalony – on po prostu zapomniał, co wcześniej nakłamał.

Najdziwniejszą jednakże rzeczą jest ich selektywna pamięć. Psychopata może nie pamiętać, co obiecał ci wczoraj, ale będzie pamiętał fakty z przeszłości, o ile w jakiś sposób służą jego celom. Często w ten sposób postępują w sytuacji, kiedy przyłapie się ich na kłamstwie.

Łatwo im przychodzi stwarzanie pozorów, iż są znacznie skromniejsi od przeciętnego człowieka, choć tak nie jest. Niektórzy są również w stanie udawać zainteresowanie niższą klasą i twierdzą, że sami należą do przegranych, nędzarzy itd. Psychopata może na przykład utrzymywać (jeśli pochodzi z niższej klasy społeczno-ekonomicznej), że nie cierpi bogaczy, a jednocześnie będzie w duchu do tego wzdychał i zazdrościł im tego, co mają. Jest jak ten narcyz, pragnący dać fałszywy obraz siebie poprzez swój dobytek. Do jego dobytku wliczają się również istoty ludzkie: przyjaciółki, żony i dzieci, zwierzęta.

Psychopaci mają bardzo narcystyczne i mocno nadęte spojrzenie na własną wartość i ważność swojej osoby, prawdziwie zadziwiający egocentryzm i poczucie wyższości, i widzą siebie jako centrum wszechświata, istotę wyższą, która ma prawo żyć według własnych reguł.

Kobiety ich kochają

Dlaczego? Ponieważ psychopata sprawia, że czuje się ona taka „wyjątkowa”.

Proszę was, miłe panie, jeśli macie fioła na punkcie takiego mężczyzny, musicie pamiętać, że to NIE jest jego PRAWDZIWA osobowość. On tylko odgrywa pewną ROLĘ przeznaczoną wyłącznie dla was.

Prawdziwe niebezpieczeństwo związane z psychopatami polega na tym, że niektóre kobiety rzeczywiście mają psychiczne predyspozycje do tworzenia z nimi więzi. Kobiety te, zazwyczaj z osobowością histeryczną lub histrioniczną, dzięki związkowi z psychopatą czują się silniejsze, niezależnie od usłyszanej na jego temat prawdy i niezależnie od tego, co on sam im powie. Niektóre z tych kobiet skrywają pod tym fantazje, że panują nad psychopatycznym mężczyzną.
Kobiety z osobowością histrioniczną (charakteryzuje się egzaltacją, teatralnością zachowań, staraniami o zwrócenie na siebie uwagi i prowokacyjną seksualnością) są szczególnie pociągające dla psychopatycznych mężczyzn i podatne na ich ataki. Należy się spodziewać, że kobieta z histrionicznymi zaburzeniami osobowości da się oczarować psychopacie. Jest ona w stanie odwzajemniać się w tym projekcyjno-introjekcyjnym cyklu głównie dzięki idealizowaniu psychopatycznego charakteru. Jej potrzeba więzi i zależności dopełnia się z jego pragnieniem oddzielności i autonomii; ona postrzega innych jako gotowych dawać i życzliwych, a on postrzega innych jako zaborczych i wrogich.

Z kolei kobieta histeryczna (cechy: niedojrzałość emocjonalna, zmienność nastrojów, zależność od sądów innych osób) jest odporna na rozwijanie zdrowych podejrzeń, kiedy szczegóły czy okoliczności nie przystają albo nie potwierdzają słów psychopaty i jego wersji danej historii.

Czy faktycznie jedynie „neurotyczki” lub kobiety z zaburzeniami osobowości padają ofiarą psychopatów? Absolutnie nie. Wszystkie kobiety, niezależnie od tego, czy mają „neurotyczną” naturę, czy nie, bywają ofiarami psychopatów. Na przykład spekulowano, że przyczyny, dla których kobiety zakochiwały się w Richardzie Ramirezie – Nocnym Prześladowcy- były prawdopodobnie dodatkowo poszerzone o jego zamyślony wyraz twarzy i przystojny wygląd oraz fakt, że mógł wydawać się bezbronny „jak dziecko” – powiedziała jedna z adoratorek. Psychopata także często maluje obraz samego siebie jako przybitego antybohatera, a niektórzy z nich lubią postrzegać siebie jako samotne wilki, ludzi wrażliwych i głębokich. Posiadają oni tajemniczą zdolność wynajdywania opiekuńczych kobiet, które odczuwają silną potrzebę pomagania i matkowania innym. „Nie był szczególnie przystojny ani nie rozmawiał zbyt zajmująco. Ale miał jakąś anielską cechę, którą pewne kobiety, włącznie z pracownicami, uważały za pociągającą. Jedna z kobiet skomentowała to tak, że ‘zawsze czuła chęć utulenia go’. Inna powiedziała, że ‘on potrzebuje matkowania” - oto, jak został określony pewien psychopatyczny osobnik, przez którego życie przewijał się bezustannie sznur kobiet.

Zdolność do odczuwania litości i współczucia dla mężczyzny, chęć pomocy i ufność nie czyni cię jeszcze neurotyczką! Każdy może być oszukany i naciągnięty przez psychopatę. Psychopaci nękają wszystkich, bogatych i biednych, bardziej i mniej bystrych. Są w tym dobrzy.

Wiele kobiet po prostu zaprzecza prawdzie, ufając ślepo i ignorując rzeczywistość. Niektóre, nawet postawione w obliczu suchych faktów, ciągle będą przyznawać, że nie potrafią przestać kochać swojego psychopatycznego partnera, nawet kiedy zostają przez niego odrzucone. Problem jest zarówno natury psychoseksualnej (w wypadku opętanych przez psychopatów kobiet, które same mają zaburzenia osobowości), jak i dotyczy kobiet, które po prostu nie dopuszczają prawdy bądź nie rozpoznają sytuacji. Wiele również przywiązuje się do przekonania, że ich ukochany ma po prostu parę problemów, a nie symptomy zaburzenia osobowości.

Według Meloya, autora „Psychopatycznego umysłu”, kiedy psychopata ma potrzebę manipulowania kobietą, często wybiera kobiety nazywane zazwyczaj „głupiutką blondynką”, kobiety ociekające naiwnością, często nieświadome własnej seksualności, chodzące niewinności, często niezbyt lotne – ich osobowość zazwyczaj graniczy z cechami Pollyanny i zawsze uważają, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Nie w tym rzecz, że w niewinności czy optymizmie jest coś złego, lecz kiedy ma się do czynienia z psychopatą, może się to okazać złym połączeniem. Wydaje się, że psychopatów coś szczególnie przyciąga do tego typu kobiet. Ona jest opiekuńcza i nastawiona na dawanie, podczas gdy on jest zamknięty i chce zatrzymywać wszystko dla siebie.

Psychopaci lubią też „przyczepiać się” do kobiet o wyższym statusie społecznym, kobiet, które są tym, czym oni chcieliby być. Potem, kiedy już jej nie potrzebuje, może ją zniszczyć i „upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu”.

Bez względu jednak na to, za jakim typem osobowości się uganiają, każdy może być celem.

Podobnie jak narcyz, psychopata ma aroganckie, pogardliwe i protekcjonalne nastawienie; niech to jednak będzie jasne: często w początkowej fazie oczarowywania kogoś nowego jego prawdziwy charakter pozostaje oczywiście ukryty. To dlatego, kiedy jedna kobieta ostrzega drugą przed mężczyzną psychopatą, jego najnowsza ofiara nie będzie w stanie uwierzyć w niepochlebne o nim historie. „Ależ on jest taki czarujący, taki miły...” i tak dalej – będzie brzmiała jej odpowiedź. Tak. Dokładnie. On pogrywa także z tobą.

Psychopaci często kończą związując się z ludźmi takimi jak oni, chociaż nie zawsze dobrze sobie z tym radzą. Czasami wiążą się w pary z innymi psychopatami i stają się zgranym zespołem. Jak długo ich interesy się dopełniają, tworzą straszną parę. Niektórzy znajomi mogą nigdy nie odkryć ich prawdziwej ciemnej strony.


Jak postępować z psychopatami?


Jeśli odejdziesz od psychopaty, możesz spodziewać się, że albo będzie to typ, który „po cichu” zrujnuje twoją reputację rozpowszechniając kłamstwa, albo spotkasz się z dużą dawką otwartej manipulacji (ostatnia próba zdobycia władzy i kontroli). Jedna z ofiar psychopaty pisze tak: Ja na przykład opuściłam psychopatę i po dziś dzień, jeśli tylko jest okazja, mówi przyjaciołom, żeby mnie uprzedzili, iż jestem tylko owadem na jego szybie i że jest w stanie rozgnieść mnie jak robaka. Jednocześnie każdemu, kto zechciał słuchać, opowiadał fałszywe historie na mój temat.

Dlaczego to robi? Chociaż psychopaci nie potrafią naprawdę kochać drugiej osoby i pozbawieni są prawdziwych, głębokich uczuć, ustalają związki z innymi z pozycji siły i kontroli. Jeśli ktoś rzeczywiście próbowałby „zagrozić” (w jego oczach jest to bardzo realne) jego władzy i kontroli, będzie on reagował. „Psychopata ten utwierdzał się również w przekonaniu, że sprawuje kontrolę, twierdząc, że mnie „wykopał”, nawet wtedy, kiedy mieszkał u swojej matki. Później powiedział mojej przyjaciółce, że byłam dla niego tylko „eksperymentem”, po tym, jak straciłam pieniądze, czas i niezmiernie cierpiałam z powodu jego kłamstw i manipulacji. W wyniku cierpienia zaliczyłam również skrajną depresję, która trwała prawie dwa lata, ponieważ on nie przestał mnie atakować nawet dwa lata po tym, jak go opuściłam (robi to nawet teraz).” - pisze jedna z ofiar.

Wierzę, że niektórzy ludzie są na tyle silni, by stawić czoło psychopacie; niestety nie wszyscy i większości psychopatów udaje się permanentne krzywdzenie swoich ofiar. Dlatego właśnie w tak oczywisty sposób potrzebujemy więcej grup wsparcia dla ludzi, którzy byli w jakichś relacjach z psychopatami.

Jedyna reguła, jeśli chodzi o postępowanie z socjopatą/psychopatą, jest taka, że normalne reguły etykiety nie znajdują zastosowania. Masz do czynienia z kimś, kto nie zna empatii, nie ma sumienia, wyrzutów sumienia ani poczucia winy. To zupełnie odmienna umysłowość. Jeśli próbujesz postępować z psychopatą etycznie, odwoływać się do sumienia lub, nie daj Boże jego poczucia honoru lub godności - doznasz szoku.

Często się zdarza, że ofiara może przez jakiś czas tłumić swoją złość, ale później, nawet po wielu miesiącach, może przyjść nagłe uświadomienie sobie prawdy i ofiara zda sobie w końcu sprawę, że przez cały czas była terroryzowana przez psychopatę. To wtedy właśnie ofiarę nagle ogarnia wściekłość i ma motywację, by w jakiś sposób dochodzić sprawiedliwości. Ale próbując dojść sprawiedliwości w stosunku do psychopaty miej świadomość, że to ty zapłacisz, o ile nie przyjmiesz nieugiętej postawy; a doświadczenie to spowoduje, że będziesz bardziej zażenowany i zakłopotany i możesz nawet odczuć pokusę walki używając jego broni.

Bądź również z góry nastawiony, że psychopata będzie wydatkował sporo wysiłku (na koszt ofiary) na snucie planów, oczekiwań etc., nie dając w zamian nic albo prawie nic. Kiedy stwierdzi, że zrobił ci coś, na co nie możesz się zgodzić, będzie miał już przygotowaną drogę ucieczki.

Jaki jest więc sekret postępowania z psychopatami? Albo unikaj ich, albo kiedy już dowiesz się, czy spodziewasz się, kim oni są, unikaj ich.

Jakikolwiek dalszy kontakt z psychopatą będzie naprawdę szkodliwy. Kiedy już zostaliście uwikłani w relacje z kilkoma z nich, uczcie się także wypatrywać znaków ostrzegawczych. Nie znaczy to, że powinniście mieć paranoję w związku z ludźmi, po prostu bądźcie ostrożni. Wszyscy, a zwłaszcza kobiety, powinni nauczyć się rozpoznawać psychopatię i wypatrywać znaków ostrzegawczych. Nie oznacza to diagnozowania każdego człowieka, z którym się spotykacie, ale bycie świadomym istnienia takiego zaburzenia może sporo pomóc.

A może on się zmieni?

Czy przeczytałaś podrozdział „Psychopatą się nie staje. Psychopatą się jest.”? Prawda jest taka, że niezależnie od wszystkich studiów i nowych terapii, psychopaci są „skazani” na wiecznie złe zachowanie. Wielu nie ujawnia zachowań kryminalnych, ale działają antyspołecznie w społecznie akceptowanych zawodach.
Psychopata nie widzi żadnych wad w swojej psychice, żadnej potrzeby zmiany.
W ich przypadku terapia może tylko pogarszać sprawę; większość z nich dzięki temu wiele się dowiaduje o ludzkich emocjach i chętnie przypisują swoje wady i problemy niewłaściwemu traktowaniu w dzieciństwie oraz uczą się jeszcze lepiej manipulować bliskimi. Są oni również nieźli w oszukiwaniu swoich psychiatrów. „Byłem obiektem badań, przypadkiem; nigdy nie potrafili się połapać, co jest ze mną nie tak, więc po prostu z nimi pogrywałem” – skomentował jeden z nich. Dzięki lekturze książek z zakresu psychiatrii oraz dzięki terapii nauczył się również, że aby się wymigać, może po prostu „obwinić kogoś innego”. „Po prostu obwiniałem kogoś innego”, powiedział nonszalancko.
Studia pokazały, że bez względu na to, czy oni mogą albo chcą się zmienić, czy też nie, ostatecznie w zasadzie oni się nie zmienią, nie trać więc czasu próbując im pomóc czy ich zmienić, ponieważ zawsze za pomoc, którą im oferujesz, odpłacą ci zdradą. Ofiary mogą obawiać się rewanżu czy potencjalnych konsekwencji, ale wydostanie się z uwłaczającej sytuacji jest często lepsze niż próba przetrwania w relacjach zbudowanych na zastraszeniu i przemocy. Naprawdę lepiej nie akceptować nędznych okruchów imitacji uczuć psychopaty. Nikomu nie jest potrzebne tego typu znieważanie. Jeśli będziesz w tym trwać, masz gwarancję, że długo będziesz za to płacić zarówno mentalnie jak i emocjonalnie. Ostateczny rezultat to stan, który jest określany jako psychiczne sponiewieranie.

Niektórzy ludzie odczuwający potrzebę ocalenia kogoś i może nieco butni w swojej potrzebie udowodnienia tego, często stają się ofiarą psychopatów, ponieważ nie chcą uwierzyć w prawdę. Zwłaszcza, jeżeli mają do czynienia z typem, który sprawnie umie składać samokrytykę i przeprowadzić pozorną ale logiczną analizę własnych wykroczeń i motywów.

Efekt obcowania z tymi indywiduami oraz proces Twojego zdrowienia może być procesem długim, powolnym i bolesnym – ale należy pamiętać, że jeśli byłaś jego ofiarą, jesteś zaledwie jednym elementem w długim szeregu ludzi, z którymi w ten sposób się zabawił. Będzie to prawdopodobnie robił przez całe życie.

Czy możesz się zorientować z kim masz do czynienia, zanim on się za ciebie zabierze?

Psychopaci nie tylko będą zaprzeczali przeszłości i będą ją trywializować, ale będą unikali odpowiedzi wprost na twoje pytania, a kiedy nawet wydaje się, że odpowiadają – możesz być pewna, że nie jest to odpowiedź, której oczekujesz. Nawet kiedy udzielają ci odpowiedzi wprost, zasadnicza kwestia nie zostanie przez nich poruszona.

Psychopaci czasem werbalizują wyrzuty sumienia, ale później zaprzeczają sobie słowami lub czynami. Mogą przepraszać albo okazywać wyrzuty sumienia tylko po to, żeby im się coś udało, ale w końcu dostaniesz nożem w plecy i zdasz sobie sprawę, jak bardzo powierzchowne były ich słowa.

Psychopaci nie są w stanie długo pamiętać, co powiedzieli czy obiecali. Sprawiają wrażenie, jakby zawsze żyli w czasie teraźniejszym. Dlatego często składają wielkie obietnice i nie potrafią żyć zgodnie z tym, co mówią. Raz jeszcze – to ofiara będzie musiała radzić sobie z następstwami wszystkich matactw i machinacji psychopaty, a kiedy już zostanie dostatecznie wkurzona, będzie przez niego zdyskredytowana jako „niedorozwinięta umysłowo”, a często to psychopata będzie siebie przedstawiał jako ofiarę.

Wykazują oni przede wszystkim niesamowity brak troski, jeśli chodzi o niszczące skutki, jakie ich działanie wywiera na innych. Często są zupełnie szczerzy w tej kwestii, stwierdzając chłodno, że nie mają poczucia winy, nie jest im przykro z powodu bólu i spustoszenia, które spowodowali, i że nie widzą powodu, żeby mieli się tym przejmować. Równie często jednak są w stanie odegrać spektakl wyrzutów sumienia i samokrytyki „nie jestem ciebie godzien, jestem ostatnim kretynem”, aby pozostawić wrażenie człowieka skrzywdzonego, a przez to mieć nadal wpływ na ciebie. Bo twoje sumienie będzie obciążone jego rzekomą krzywdą. Jego oczywiście nie.

W końcu poznasz ich „po ich owocach”. Z pewnością dadzą ci odczuć, kto tu rządzi. Jak w książce Hare’go Without Counscience... (Psychopaci są wśród nas, Znak, 2006) opowiada jedna z kobiet-ofiar, nie mogła ona zrozumieć, jak ktoś (psychopata, którego znała) mógł wkroczyć w jej życie, a potem z taką łatwością zniknąć. Tak właśnie działają. Oni po prostu gwiżdżą na wszystkich, poza sobą samym.

Inną bardzo charakterystyczną cechą, której należy wypatrywać (lub nasłuchiwać) jest to, co dr Hare nazywa „uciechą z oszustwa”. To tak jakby psychopata nie miał żadnej potrzeby ani celu, by kłamać, po prostu sprawia mu przyjemność naciągnięcie kogoś.

Co do nałogów psychopaci bywają bardzo podatni na uzależnienia, ale nie wszyscy, zależy to od typu psychopaty i jego mechanizmów kontroli.

Inne cechy, które powinny dać ci do myślenia, jeżeli pojawia się ich kilka naraz u jednej osoby:
- Ponadprzeciętny brak lęku czy innych „neurotycznych“ objawów, opanowanie, spokój i łatwość mówienia
- Niesolidność, ignorowanie zobowiązań, brak poczucia odpowiedzialności w sprawach zarówno małej, jak i dużej wagi
- Nieprawdomówność i nieszczerość
- Antyspołeczne zachowania, które są niedostatecznie umotywowane i słabo zaplanowane, jakby wynikające z niezrozumiałej porywczości
- Brak prawdziwej wdzięczności za okazane szczególne względy, serdeczność i zaufanie
- Dziwaczne i ekscentryczne zachowania po spożyciu alkoholu i nie tylko – wulgarność, opryskliwość, gwałtowne zmiany nastroju, wybryki
- Brak prawdziwych prób samobójczych

Nie ważne, jak wiele masz litości czy współczucia dla psychopatycznego osobnika, NIE PRÓBUJ GO OCALIĆ. W efekcie tylko cię to zrani. Tych ludzi po prostu nie obchodzi, że to co robią, może zrujnować ci życie! Oni rujnują ci życie!
Jedna z bajek filozoficznych wspaniale oddaje naturę psychopaty i to, jak się kończą jego relacje z normalnymi ludźmi.
Skorpion poprosił żabę, żeby przewiozła go na swoich plecach na drugą stronę jeziora. Żaba odmówiła, twierdząc, że skorpion ją śmiertelnie ukąsi kiedy będą płynąć. Skorpion spokojnie jej zatem wytłumaczył, że byłoby to bez sensu, bo wtedy sam by utonął. Żaba pomyślała chwilę, stwierdziła, że to logiczne tłumaczenie i wzięła skorpiona na plecy. Kiedy byli na środku jeziora skorpion ukąsił żabę. Ta umierając pyta: - Dlaczego to zrobiłeś? Przecież teraz ty też zginiesz! A skorpion na to: Taka już moja natura...


Redakcja i opracowanie: Redakcja NMP

Powyższy tekst jest opracowanym skrótem znacznie obszerniejszego materiału, zamieszczonego na stronie http://quantumfuture.net/pl/psyhopath.html

Tekst źródłowy jest opracowaniem materiałów i niedostępnych w Polsce książek na temat psychopatii i w nim znajduje się bogata bibliografia i odnośniki do źródeł. 

Obrazki z tumblr, rebloggy i innych ogólnych źródeł w internecie - jeśli naruszają czyjeś prawa autorskie proszę o zgłoszenie. . 

czwartek, 25 września 2014

Wypalenie

Doszłam do ściany. Zawodowej. Co dalej nie wiem.

Niemal książkowe objawy zespołu wypalenia zawodowego:
  • zmęczenie
  • bóle głowy
  • obniżona odporność /częste infekcje/
  • nerwowość
  • znużenie i opieszałość podczas wykonywania obowiązków
  • pomyłki i popełnianie błędów w pracy
  • spóźnienia
  • problemy z porannym wstawaniem
  • poczucie braku "osiągnięć"
Trzeba coś zmienić. Siebie? Pracę? Podejście?

Pracowniku 40+ - kim jesteś na polskim rynku pracy? Wartością dodaną, czy zużytym niepełnowartościowym śmieciem?



piątek, 12 września 2014

Są takie prawdy, o których prasa nie mówi...

I nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej dziewczyny. :)

poniedziałek, 1 września 2014

niedziela, 3 sierpnia 2014


Nad dachami Poznania...





Wszystkie fotografie wykonane przez MB. :) Dziękuję.

piątek, 25 lipca 2014


Posłanie do nadwrażliwych Kazimierz Dąbrowski

      Bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi
      za waszą czułość w nieczułości świata
      za niepewność wśród jego pewnościBądźcie pozdrowieni
      za to, że odczuwacie innych tak, jak siebie samych
      Bądźcie pozdrowieni
      za to, że odczuwacie niepokój świata
      jego bezdenną ograniczoność i pewność siebie
      Bądźcie pozdrowieni
      za potrzebę oczyszczenia rąk z niewidzialnego brudu świata
      za wasz lęk przed bezsensem istnienia
      Za delikatność nie mówienia innym tego, co w nich widzicie
      Bądźcie pozdrowieni
      za waszą niezaradność praktyczną w zwykłym
      i praktyczność w nieznanym
      za wasz realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego
      Bądźcie pozdrowieni
      za waszą wyłączność i trwogę przed utratą bliskich
      za wasze zachłanne przyjaźnie i lęk, że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami
      Bądźcie pozdrowieni
      za waszą twórczość i ekstazę
      za nieprzystosowanie do tego co jest, a przystosowanie do tego, co być powinno
      Bądźcie pozdrowieni
      za wasze wielkie uzdolnienia nigdy nie wykorzystane
      za to, że niepoznanie się na waszej wielkości
      nie pozwoli docenić tych, co przyjdą po was
      Bądźcie pozdrowieni
      za to, że jesteście leczeni
      zamiast leczyć innych
      Bądźcie pozdrowieni
      za to, że wasza niebiańska siła jest spychana i deptana
      przez siłę brutalną i zwierzęcą
      za to, co w was przeczutego, niewypowiedzianego, nieograniczonego
      za samotność i niezwykłość waszych dróg
      bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi

sobota, 12 lipca 2014

środa, 25 czerwca 2014

W (nie)moim ogrodzie

Grzebać w glebie nie lubię, ale cieszyć się owocami Matki Ziemi i owszem.  Mój wewnętrzny sybaryta wynajduje zatem możliwości by korzystać z dobrodziejstw natury, nie ubrudziwszy się nadto. Czasami jednak trzeba i nie umykam przed tym, bo zebrane własnoręcznie owoce, umyte letnim deszczem smakują nieziemsko. Szacunek należy się tym, którzy lubią pracę w ogrodzie i chylę przed nimi głowę, nie rozumiejąc jak można znajdować w tym upodobanie, ale nie rozumiem też wielbicieli discopolo i miłośników horrorów. :) W letni czas podziękowania więc i dla Matki Natury i dla jej ziemskich ogrodników.
Jeżyna 

Borówka

Koper


Sałata

Fiołek

Najważniejsi goście
Wszystkie zdjęcia zrobiłam osobiście pomiędzy pakowaniem sobie do ust kwaśnego agrestu, a subtelnie słodkich poziomek. Podziękowania dla Właścicieli ogrodu za ucztę i wyprawkę do domu. ;)

czwartek, 1 maja 2014

Co każda kobieta wiedzieć powinna...


Źródło: pinterest.com

Ogden Nash

Co każda kobieta wiedzieć powinna (i czego prawie każda prędzej czy później się dowiaduje)

Mąż jest to coś, z czym żona musi się zżyć i jakoś tak znosić, choćby z piersi wyrywał jej się okrzyk „Biada!”, oraz coś z czym wieczorem się wieczerza, a rano śniada.

Mężowie nie mają pojęcia o obowiązkach rodzica i zdolności zapamiętania, kiedy rocznica. Wydaje im się natomiast, że po całych tygodniach zaniedbywania żon i czynienia z nich melancholiczek wszystko można naprawić jednym głośnym cmoknięciem w policzek.

Kiedy się im uświadamia całą okropność ich tego czy innego postępku, słuchają w sposób demonstracyjnie cierpliwy, z nieznośnym uśmieszkiem wyższości,

I myślą: „Och zaraz jej przejdzie, niech się tylko do końca wyzłości”.

Wchłaniają cockaile w tempie szybszym niż organizm jest je w stanie przyswoić.

A gdy im rzucić ostrzegawcze spojrzenie, robią minę męczennika, którego kat – sadysta usiłuje rwać obcęgami i zarazem moralnie gnoić.

Gdy chodzi o przejście pięciu mil dzielących ich od pola golfowego, objawiają nadzwyczajną raźność, natomiast byle wzmianka o pomocy w zmywaniu naczyń wprawia ich w stany letargiczne

I wdają się wtedy w wywód na temat: „Kobiety jako istoty z natury nierozsądne i nielogiczne”

Zmuszenie ich do wstania z łóżka albo pójścia spać o tej samej porze co żona wymaga nadzwyczajnego trudu.

A kiedy się wykonuje jakąś prostą, codzienną i naturalną czynność, jak np. nacieranie twarzy kremem albo poprawianie warg szminką, zachowują się, jakby byli przekonani, że ich żona praktykuje czarną magię albo wręcz jest szamanką religii Voodoo.

Stać ich na dzielność, opanowanie i niewzruszony spokój, gdy w grę wchodzą choroby, to znaczy oczywiście choroby ukochanej osobie.

Natomiast kiedy sami dostają kataru lub niestrawności, można by sądzić, że są już obiema nogami w grobie.

Gdy jest się z nimi sam na sam, nie dbają o drobne przejawy kurtuazji i urok ich znika kompletnie albo co najmniej w połowie.

Ale im większe towarzystwo, tym żwawiej podsuwają żonie krzesła, popielniczki i tace z kanapkami, i to z takim mnóstwem ukłonów i szurnięć, że aż by się chciało dać im tym krzesłem czy tacą po głowie.

Mężowie to doprawdy przejaw życia irytujący i niewydarzony.

I trudno pojąć kaprys Opatrzności, który większości z nich dał głęboko kochające i oddane żony.

Tęcza na pl... na podłodze.


A ja mam swoją tęczę. Takie cuda wyprawia słońce na mojej podłodze. :)

niedziela, 9 marca 2014

Na Dzień Kobiet

Źródło: beautyheaven.com.au

Są firmy, które nie idą z prądem, bo jak wiemy, z prądem to tylko g...o i śmieci płyną.

Osobiście uwielbiam i wspieram firmy, osoby, fundacje dla których wiek kobiety nie ma znaczenia. I nie chodzi tu o to czy masz lat 15 czy 25, czy będą wrzucać Cię do worka w kategorii 50+, 60+ czy 100+. Przychodzi wiek w którym nagle zaczynasz być niewidoczna dla ludzi. Ni to ni sio. Za stara by zaliczać się do młodzieży. I za młoda, by uczęszczać na Uniwersytet 3-go wieku. Niby wszystko już możesz, ale w oczach wielu (popkulturalnych mediów głównie) wiele już Ci nie wypada.

Wchodzę do sklepu z fajnymi fasonami, a tam szyte wszystko na sylwetki nastolatek. A jak do sklepu dla dojrzałego "targetu" a tam wieje nuuudą. Kolory stateczne i stonowane, a na manekinach zestawy jak na pogrzeb ciotki, a nie na imprezę. Czasami to co może nosić 20-latka może nosić i 40, wystarczy spódniczce dodać kilka centymetrów a workowatej sukience odjąć. No i nie każda musi przyznawać się do rozmiaru 34! Sądzę, że to czeski błąd raczej 43 ;). 

Kilka dni temu widziałam zjawiskową kobietę. Świetnie ubrana, ciemne okulary, nienachalny makijaż,modnie, stylowo, włosy zaczesane wysoko, rude drobne warkoczyki, nie wiem czy dopinka czy naturalne, ale farbowane - nieistotne, były zrobione perfekcyjnie. Szła pewna siebie, na obcasach, z podniesioną głową. Z daleka, myślę sobie, ale fajna 40-stka. Nawet obstawiałam mniej. Dopiero kiedy przeszła tuż obok mnie zdradziła ją twarz. Miała dobrze po 60! Chciałam pobiec za nią i poprosić o pozwolenie sfotografowania stylizacji. Twarz zorana życiem, ale reszta zaprzeczała wszystkiemu i wywoływała zazdrość. Nie bała się, nie przekroczyła granicy śmieszności, ani nie zakwalifikowała się do kategorii "dzidzi-piernik". 

Jest więcej kobiet, które postarzają się niepotrzebnie. Nie założą tego czy owego bo "nie wypada", "nie w tym wieku" itd. Nieprawda. By odnaleźć w sobie młodość, czasami trzeba dać jej wyraz na zewnątrz. Spojrzeć na siebie inaczej. I nie bać się kiedy jedziemy na zakupy, założyć trampki do dżinsów i koszulkę z Hello Kitty.

I w tą stronę zaczęły iść niektóre firmy. Nie boją się zatrudniać modelki odbiegające od standardów tak bardzo jak ongiś szokowały modelki XXL. Prasa okrzyknęła tą kampanię jako szokującą. Czy uważacie, że tak jest?

Seksistowska czy ageizm?

czwartek, 6 marca 2014

Ludzie czekają na....

"Ludzie czekają: cały tydzień na piątek, cały rok na lato, całe życie na szczęście."

Kiedyś myślałam, że następny dzień, zdarzenie coś zmieni, że następne wakacje, weekend, będą inne, wyjątkowe, że odmienią moje życie. Ale kiedy nadchodziły i nie były tak spektakularne jak oczekiwałam, następowało rozczarowanie, smutek i frustracja. Dopiero depresja uświadomiła mi jak ważna jest bieżąca chwila, każda godzina która trwa, każdy dzień, który jest. To co robię tu i teraz. Nauczyłam cieszyć się z każdego kroku do przodu, z każdego dnia, który udało mi się przeżyć dobrze, spokojnie, wesoło, skutecznie. Przestałam (no może nie do końca, pracuję nad tym) liczyć rzeczy niezrobione, a zaczęłam te które udało mi się załatwić. Nawet jeśli z listy, którą sobie przygotowałam, uda mi się zrobić jedną rzecz, uważam to za sukces. Jeśli się nie uda, doceniam starania. Nie czekam na wielkie szczęście, czasami trzeba je poskładać z małych klocków jak lego. 

Czy mam depresję?

Internet

piątek, 7 lutego 2014

Podrapać się?

Podróżowanie to podobno drapanie się tam gdzie nas nie swędzi. Ale są tacy co to gotowi obtłuc się pokrzywą byle sążniście a soczyście ich swędziało i piekło. By drapać się można było do woli i bezkarnie. Nie mam takich zapędów, ale bardzo lubię słuchać relacji z drapania się po różnych miejscach. Takie zboczenie. A gdy do tego ilustrują je pięknymi zdjęciami, jakich w żadnych katalogach, albumach i na pocztówkach nie znajdziecie, gotowa jestem podrapać się jakbym miała stado pcheł cyrkówek. W poszukiwaniu piękna i doznań estetycznych przemierzam bezkres internetu, jako tańszą alternatywę ekskluzywnego drapania się po świecie. I oto co znalazłam.

Tajlandia Marinika

Jak poszperacie jest tam więcej tak pięknych zdjęć z jego podróży, a jeszcze dalej wspaniałe zdjęcia makro.

Oczu oderwać nie można. No ja nie mogłam i nie mogę. I drapię się, choć tylko wirtualnie.

Polecam.

niedziela, 26 stycznia 2014

Wytłumaczenie...

Przeczytałam ostatnio, że jeśli ktoś przestaje nas odwiedzać, kontaktować się z nami w trudnej sytuacji życiowej, to znaczy, że przestaliśmy być dla niego ważni. Moim zdaniem to ogromne uproszczenie. Należy brać pod uwagę nie tylko naszą sytuację, ale też i tej drugiej strony.

niedziela, 5 stycznia 2014

40 sposobów na gorsze życie


 Bardzo polecam tekst z bloga: http://zmemlani.pl/40-sposobow-na-gorsze-zycie/


NOWY ROK TO OKAZJA, ABY PRZYPOMNIEĆ SOBIE, CO JEST W ŻYCIU NAJWAŻNIEJSZE I STWIERDZIĆ, ŻE WCIĄŻ NAM TEGO BRAKUJE. STĄD POSTANOWIENIA NOWOROCZNE, O KTÓRYCH ZAPOMINAMY PO 3 DNIACH, WPĘDZAJĄC SIĘ W JESZCZE GŁĘBSZĄ DEPRESJĘ. PRZERWIJMY TEN ZAKLĘTY KRĄG! DOBRE RADY ZOSTAWMY AMATOROM – MY MAMY COŚ DLA ZAWODOWCÓW. OTO KARKOŁOMNA DROGA NA SKRÓTY: SPRAWDZONE SPOSOBY, JAK UCZYNIĆ SWOJE ŻYCIE DUŻO GORSZYM.


1. Odkładaj wszystko na później. Przyszła do Ciebie korespondencja? Nie otwieraj jej! Odłóż to na jutro, po czym na drugi dzień też jej nie otwieraj: w nieskończoność czekaj na właściwy czas, czuj narastające napięcie, rozładuj je alkoholem, naubliżaj współlokatorowi. Pamiętaj, aby nieotwarty list leżał w widocznym miejscu, dręcząc Cię przez cały dzień! W podobny sposób odkładaj umówienie się do lekarza, dentysty, fryzjera i każdą inną sprawę.

2. Wyobrażaj sobie jak będzie. Przed jakimkolwiek wydarzeniem wyobrażaj je sobie z najmniejszymi szczegółami. Kiedy okaże się, że rzeczywistość wygląda inaczej niż zaplanowałeś – bądź zawiedziony i rozczarowany. Napięcie rozładuj awanturą i alkoholem.


3. Przejmuj się zdaniem innych – a zwłaszcza opiniami, jakie na Twój temat wygłaszają w internecie osoby, których nie znasz. To na pewno spełnieni królowie życia, ludzie uczeni, mądrzy i przenikliwi, którzy krytykując Cię mają absolutną rację. Pamiętaj: 100 pozytywnych komentarzy nie ma żadnego znaczenia, liczy się ten 1 negatywny: to on mówi o Tobie prawdę (czyli: jesteś bezwartościowy).

4. Wdawaj się w dyskusje na Facebooku. Staraj się przekonać wielokrotnie karanego za rozboje neonazistę z IQ równym rozmiarowi jego glana o słuszności postulatów transgenderyzmu. Miłej i owocnej konwersacji!

5. Klikaj dużo przypadkowych linków. Popłyń w odmęty internetu. Z linka na link coraz dalej, aż ockniesz się o 2 w nocy. Denerwuj się, że w tym czasie mógłbyś czytać Prousta, nadrabiać zaległości filmowe, relaksować się albo szukać łóżka, które przecież w końcu trzeba kupić.

6. Porównuj się z innymi. W KAŻDYM uda Ci się znaleźć coś, czego będziesz mógł zazdrościć i zamartwiać się, że Ty tego nie masz, w związku z czym jesteś po prostu gorszy.

7. Licz lajki, szery i folołersów. Rozpaczaj, że inni mają ich więcej.

8. Nie wsiadaj do taksówki, którą o 2 w nocy zamówili Ci na mieście znajomi. No coś Ty! Przecież masz pełną kontrolę nad sytuacją i jesteś tylko lekko podchmielony – to nieprawda że się zata a.. czasz i bełkoczdsefvesz. Noc jeszcze młoda. W kolejnym klubie na pewno spotka Cię NIESAMOWITA przygoda! A w jeszcze kolejnym to już na stówę!

9. Pisz smsy do swoich byłych. Najgorsze, w rodzaju: “Ostatnio sporo o Tobie myślałem. Możemy się spotkać?” Jeśli uważasz, że to kiepski pomysł – wypij butelkę wina, od razu stwierdzisz, że może jednak warto.

10. Nie rozmawiaj o problemach. Czekaj, aż rozwiążą się same! Nie komunikuj swoich potrzeb – niech partner się wszystkiego domyśli. A kiedy się nie domyśli (bo tak właśnie będzie) – miej do niego pretensje, obraź się, trzaśnij drzwiami i idź na miasto napić się z kimś, kto Cię rozumie.

11. Nie inicjuj seksu. Czekaj, aż zrobi to Twój partner. Jeśli nie zrobi – patrz wyżej.

12. Wszystkie napięcia rozładowuj alkoholem. Po jakimś czasie nie będziesz mógł już sobie bez niego wyobrazić spędzania wolnego czasu i kontaktu z ludźmi.


by Devianart

13. Nie podejmuj decyzji. Nic nie wybieraj i biernie czekaj na rozwój wydarzeń. Znienawidzisz siebie za to, że nie umiesz podejmować decyzji i do niczego się nie nadajesz. A kiedy w końcu zepniesz się i coś wybierzesz – miej do siebie pretensje, że dokonałeś złego wyboru.

14. Myśl o sobie źle. Czasem, kiedy zaświeci słońce, może Ci się wydać, że ogarniasz, a przed Tobą tak wiele fajnych rzeczy. Nie dawaj się takim myślom! Skup się! Na pewno coś znajdziesz. Szybko przypomnij sobie o nienapisanym doktoracie/niezaczętej powieści/nieogarniętym remoncie/znajomym, którym zachwyca się grono Twoich znajomych oraz ich znajomych, mimo że wszystko co robi, uważasz za kompletne gówno/nieporzuconych nałogach/złu, które na pewno w Tobie jest. Uff, znowu zrobiło się beznadziejnie.

15. Nie zmieniaj chujowej pracy. Co piąteczek, dopóki nie urwie Ci się film, narzekaj z innymi na szefa buraka i bezsens tego wszystkiego. Co poniedziałeczek ze zwieszoną głową wracaj za swoje biurko.

16. Nie odpuszczaj sobie. Zrobiłeś coś najlepiej jak umiałeś? Przecież można było to zrobić o wiele lepiej! Wymagaj od siebie ideału i pamiętaj: zawsze stać Cię na więcej!

17. Chciej być dobry we wszystkim. Projektujesz wspaniałe budynki i świetnie gotujesz? To bez znaczenia, jeśli masz zaledwie żółty pas karate i nie umiesz grać na wiolonczeli. Wszystko albo nic. Czyli nic.

18. Bądź niezadowolony z tego co masz. Pamiętaj: życie jest gdzie indziej. Jeśli jesteś singlem, uważaj swoje życie za bezsensowne i marz o związku; kiedy w końcu zamieszkasz z dziewczyną, tęsknij do złotych czasów samotności.

19. Rób mnóstwo planów. Nie ma bata, żebyś zrealizował choćby połowę z nich, a zwiększanie ich ilości zwiększa szanse na porażkę. Planuj!

20. Nie reaguj. Może zrobi to ktoś inny. Nie zrobił? Zacznij się zamartwiać, że nie stanąłeś na wysokości zadania kiedy trzeba było. O tym, co powinieneś był zrobić myśl (ze szczegółami i wizualizacją ciosów) przez kolejne dwa tygodnie.

21. Nie szalej. Nie podróżuj, nie miej kaprysów, nie dogadzaj sobie. To nierozsądne. Przecież możesz uzbierać na kolejny nowy mebel albo na lepsze życie po śmierci.

22. Szalej. Skończy się kasa to dobierzesz z karty kredytowej. Jeżeli jedna opustoszeje – pamiętaj, że masz drugą: #jebaćbiedę. Zamartwiaj się swoimi kompulsywnymi zakupami.

23. Bierz sobie dużo na głowę. Rób wiele rzeczy naraz, martwiąc się, że w końcu jedną z nich zawalisz.

24. Zmuszaj się do relaksu. Zadręczaj się, że nie potrafisz zapomnieć o bieżących sprawach i porządnie wypocząć.

25. Nie miej zwierząt. Przecież nasypanie suchej karmy do miski i żwirku do kuwety to ogromna odpowiedzialność, do której w żadnym razie nie dorosłeś!

26. Nie miej dzieci. OSZALAŁEŚ???

27. Bierz odpowiedzialność za innych. Pamiętaj: to Ty odpowiadasz za emocje, problemy i nieszczęścia wszystkich, których znasz!

28. Próbuj ratować uzależnionego partnera. Na pewno pije/jara/gra przez Ciebie, dlatego to Twoim zadaniem jest wyciągnięcie go z nałogu. Próbuj osiągnąć ten cel do końca życia.

29. Pisz pod publiczkę. Dręcz się tym, że tych kilka osób, na których opinii Ci zależy, będzie Tobą gardzić.

30. Pisz dla tych kilku osób, na których opinii Ci zależy. Dręcz się tym, że świat ma Cię w dupie.

31. Unikaj badań lekarskich. Żyj w strachu, że rozwijają się w Tobie śmiertelne choroby.

32. Czytaj dużo blogów, oglądaj dużo vlogów. Denerwuj się, że istnieją.

33. Odświeżaj Facebooka co pół minuty. Odśwież go już teraz, tam na pewno wydarzyło się coś bardzo ważnego!

34. Nie tańcz na imprezach. Zamiast tego martw się, że nie jesteś wyluzowany.

35. Mało śpij. Będziesz mieć więcej czasu, żeby się zadręczać.

36. Kiedy ktoś się czymś cieszy – zdołuj go. Jak ktoś się może cieszyć, kiedy Ty cierpisz?

37. Miej poczucie winy. Jak możesz tak wszystkich wokół dołować?

38. O wszystko obwiniaj rodziców. Przecież nie możesz nic zrobić z tym, że jesteś jaki jesteś!

39. Nie idź na terapię. Przecież tak świetnie radzisz sobie sam!

40. Przez cały czas myśl o wszystkim, co chciałbyś zrobić, powiedzieć, napisać. Nic nie rób, nie mów, ani nie pisz.

Zapomnij o swoich problemach by Cristiano Teofili Devianart

Podpisuję się pod tymi życzeniami, ale pamiętajcie - róbcie im na przekór, nie bądźcie dziwni, bądźcie oryginalni. :)))