piątek, 7 lutego 2014

Podrapać się?

Podróżowanie to podobno drapanie się tam gdzie nas nie swędzi. Ale są tacy co to gotowi obtłuc się pokrzywą byle sążniście a soczyście ich swędziało i piekło. By drapać się można było do woli i bezkarnie. Nie mam takich zapędów, ale bardzo lubię słuchać relacji z drapania się po różnych miejscach. Takie zboczenie. A gdy do tego ilustrują je pięknymi zdjęciami, jakich w żadnych katalogach, albumach i na pocztówkach nie znajdziecie, gotowa jestem podrapać się jakbym miała stado pcheł cyrkówek. W poszukiwaniu piękna i doznań estetycznych przemierzam bezkres internetu, jako tańszą alternatywę ekskluzywnego drapania się po świecie. I oto co znalazłam.

Tajlandia Marinika

Jak poszperacie jest tam więcej tak pięknych zdjęć z jego podróży, a jeszcze dalej wspaniałe zdjęcia makro.

Oczu oderwać nie można. No ja nie mogłam i nie mogę. I drapię się, choć tylko wirtualnie.

Polecam.

3 komentarze:

  1. Ło matko - to się porobiło
    Czkawka mnie zaraz dopadnie a i uszy zaczną piec i geba się purpurowa robi.
    Dzięki Thuria.
    Kużżżżżwa, mnie całe ciało świerzbi co by gdzieś gnac dalej. I tak naprawdę to tylko finanse mnie ograniczają, ale plany się kotłują najróżniejsze

    OdpowiedzUsuń
  2. Thuria, swietny pomysl!!! Az zazdroszcze, ze sama na to nie wpadlam:)))

    OdpowiedzUsuń