środa, 25 czerwca 2014

W (nie)moim ogrodzie

Grzebać w glebie nie lubię, ale cieszyć się owocami Matki Ziemi i owszem.  Mój wewnętrzny sybaryta wynajduje zatem możliwości by korzystać z dobrodziejstw natury, nie ubrudziwszy się nadto. Czasami jednak trzeba i nie umykam przed tym, bo zebrane własnoręcznie owoce, umyte letnim deszczem smakują nieziemsko. Szacunek należy się tym, którzy lubią pracę w ogrodzie i chylę przed nimi głowę, nie rozumiejąc jak można znajdować w tym upodobanie, ale nie rozumiem też wielbicieli discopolo i miłośników horrorów. :) W letni czas podziękowania więc i dla Matki Natury i dla jej ziemskich ogrodników.
Jeżyna 

Borówka

Koper


Sałata

Fiołek

Najważniejsi goście
Wszystkie zdjęcia zrobiłam osobiście pomiędzy pakowaniem sobie do ust kwaśnego agrestu, a subtelnie słodkich poziomek. Podziękowania dla Właścicieli ogrodu za ucztę i wyprawkę do domu. ;)