poniedziałek, 16 lutego 2015

Politycznie

Czasami najlepszy komentarz nie musi być wprost. :)

Krnąbrny Dyzio
Andrzej Waligórski

Mama jęczy, tato kwęka,
Babcia lamentuje
Dyzio nie chce kuszać mięska,
Od wczoraj głoduje!
Nie chce także zjadać zupki,
A nawet piernika,
Nie ma z czego zrobić kupki,
Prawie nic nie sika.
Dyzio dawno już się żalił
Że go nie kochają,
Wreszcie w przejściu się uwalił,
Pół chałupy zajął.
Wuj miał jechać w delegację
A tu drzwi zaparte,
Dalejż więc w negocjacje
Z upartym bękartem!
Gadu-gadu, radu-radu,
Mecz na postulaty:
- Możesz leżeć bez obiadu,
Lecz nie blokuj chaty!
- Dyziu, ja do sklepu muszę,
Posuń się, nie szalej!
- A ja kurwa się nie ruszę,
Błagajta mnie dalej!
Wreszcie zawezwano stryja
A stryj był osiłek,
Jedną ręką łaps za ryja,
Drugą łaps za tyłek!
Poczem Dyzia jak nie kopnie
Kościstym kolanem!
Dyzio wrzasnął raz okropnie
I znikł pod tapczanem.
Wnet mu przeszło głodowanie,
Innym już nie szkodzi,
Ożywiło się mieszkanie
Można po nim chodzić!
Mamy z tego konstatację,
A nawet myśl złotą:
Że dobre są pertraktacje,
Ale nie z idiotą.

wtorek, 3 lutego 2015

Pochwała kłamstwa

Szczerość (Andrzej Waligórski)

Bardziej od węży, glist oraz kretów
Nie znoszę różnych szczerych facetów.
A szczery facet, to facet taki
Co ma na dłoni serce i flaki,
I przy spotkaniu powiada krótko:
- Wiesz, twoja żona żyje z Kociutką!
Wszystko to szczera prawda i racja
Lecz po cóżeż mi ta informacja?
Zmartwienie z tego tytułu tycie,
Żyje z Kociutką... Co to za życie?
Reasumując sprawę pokrótce
Musiał bym teraz dać w pysk Kociutce,
A on poczyta mnie za idiotę,
Bo wie, że ja wiem już sześć lat o tem...
Więc gdyby można, to wszystkich szczerych
Wziąłbym i wysłałbym na galery.
Wolę już kłamstwa, choćby najprostrze:
- Wiesz, tak wyglądasz, że ci zazdroszczę!
- Twój wiersz ostatni był doskonały!
- Trochę ci jakby włosy zgęstniały!
- Ach, twoja żona, to jak z ołtarza...
Chętnie uściskałbym tego łgarza,
Ale już odszedł, a - na mą mękę -
Wraca ten szczery, szczerząc paszczękę,
Lecz to szczerości jego ostatnie,
Bo się dziś na mnie paskudnie natnie...
- Jak się masz stary, czyś ty nie chory?
Masz pod oczami ogromne wory!
...odszedł, wydając z siebie jęk głuchy...
Precz ze szczerymi! Wiwat kłamczuchy!

Czy szczerość, taka prosto z mostu, waląca między oczy jest zawsze dobra? Czy pomaga czy szkodzi? Czy jest to szacunek czy nie dla cudzych uczuć? Oszczędzamy cierpienia, czy dodajemy?

Hmm...